Znów cały dzień pracy w biurze. Trochę późno się za to wzięłam, ale na dni pracy w biurze muszę przygotować jakiś plan awaryjny. Gdy nie będzie śniegu i pluchy to będzie proste – wsiądę na rower i pojadę do biura na rowerze, ale chwilowo muszę chyba wcześniej wstawać, żeby chwilę poćwiczyć. Na ten moment firmę, z którą współpracuję obiegło zdjęcie rozciągającej się mnie na podłodze – trzeba dbać o swoje plecy.

Wieczorem brzuszki. Muszę przyznać, że szczerze ich nienawidzę, ale je robię bo czuję przymus poruszania się.

Nie spytam jak Ci idzie, bo wiem, że świetnie! Jestem TAAAAKA dumna!