Dziś spacer z kijkami musiał się odbyć w godzinach pracy, bo maż pracuje do późna. Ale ale – zupełnie przypadkiem od kilku dni wstaję wcześniej o 2 godziny niż cała rodzina. I te dwie godziny to niesamowicie produktywnie spędzony czas. Zupełnie nie jak ja, bo ja z reguły siadam do pracy uczesana i umalowana z kawką u boku, a tutaj o 5 rano, w piżamie i ciepłych kapciach. Ale to działa!

A jak u Was na 2 dni przed końcem? Nawyk jest?