Dzisiaj będzie temat, o który jestem często pytana, gdyż nie oszukujmy się – kuchnia, zakupy, planowanie posiłków itp. to w wielu polskich domach wciąż domena Kobiet. Często dostaję pytania o to jak często robię zakupy, czy i jak planuję posiłki i jakie są moje porady w tym temacie.

Przyznam się Wam, że nie czuję się ekspertką w tej dziedzinie, gdyż po diagnozie Jaśka, doszłam do wniosku, że zwyczajne gotowanie to pestka w porównaniu z tym, co mamy teraz. Gdy pomyślę ile czasu spędzałam na przygotowaniu posiłków kiedyś i teraz to różnica jest ogromna.

Jeśli dzisiaj chcę upiec ciasto to po pierwsze muszę zacząć szukać takiego przepisu, który będzie zawierał w sobie jak najmniej wymienników węglowodanowych, a to oznacza, że KAŻDY przepis muszę najpierw na te wymienniki przeliczyć, żeby to porównać.

Jak już wybiorę i wszystko zważę i zmierzę, to po upieczeniu wiem ile wymienników ma całe ciasto. Ale później muszę jeszcze obliczyć ile wymienników będzie miał każdy kawałek, bo dając Jaśkowi kawałek ciasta muszę wiedzieć ile mam mu dać insuliny do tego, a żeby to wiedzieć muszę wiedzieć ile ten kawałek ma w sobie węglowodanów.

Jeszcze ciekawiej sprawa się ma z posiłkami, które oprócz węglowodanów zawierają także białka i tłuszcze. Na przykład ryba w panierce smażona na oleju. Zawiera białko, tłuszcz i węglowodany. Muszę ją więc wyliczyć pod kątem wymienników węglowodanowych i białkowo – tłuszczowych.

Dlatego właśnie, przyznam szczerze, codzienne gotowanie, z którym kiedyś miałam do czynienia, wydaje mi się szczytem marzeń oraz bardzo prostą sprawą. Nie narzekajcie moje drogie na to, co macie, bo może być gorzej.

Ale wracając do tematu. Dzisiaj do rozmowy zaprosiłam Violę, która prowadzi bloga kulinarnego Mamucie Przysmaki i która jest ekspertem w dziedzinie gotowania, planowania posiłków, zakupów itp. Wszystkiego dowiecie się więc od Violi. I przy okazji – zdjęcie główne pochodzi z bloga Violi, gdyż Viola nie tylko świetnie gotuje, ale także robi piękne zdjęcia!

Violu, prowadzisz bloga Mamucie Przysmaki, na którym proponujesz szybkie, ale niespieszne potrawy/gotowanie. Opowiedz, skąd wziął się pomysł prowadzenia bloga kulinarnego?

Pomysł narodził się zupełnie nieoczekiwanie i dość spontanicznie w rozmowie z moją córką. Gotowałam od wielu lat, łącząc przyjemne z pożytecznym, a fotografowałam od kilku miesięcy, bo chciałam utrwalić swoje pomysły na zdjęciach. Dopiero córka uświadomiła mi, że przecież mogę dzielić się swoimi przepisami z innymi osobami i – nie pytając mnie o zdanie, zanim zdążyłam zaprotestować – założyła na Facebooku fanpejdż Mamucie Przysmaki (moje dzieci zwracają się do mnie Mamut, gdy chcą być miłe – Mamutek, a ponieważ lubią to, co gotuję, stąd nazwa „Mamucie Przysmaki”).

Muszę przyznać, że początkowo zapomniałam o Mamucich Przysmakach, potem zamierzałam usunąć fanpage, ale tak się złożyło, że w tamtym czasie intensywnie poszukiwałam pomysłu na COŚ swojego, COŚ kreatywnego i doznałam olśnienia: przecież, prowadząc bloga kulinarnego, mogę łączyć wiele aspektów, które mnie pociągają lub są mi bliskie: m.in. gotowanie, sztukę, fotografowanie, stylizację, projektowanie, chęć kontaktu z ludźmi i dzielenia się swoim doświadczeniem i wiedzą, wreszcie – aspekt praktyczny w postaci organizacji gotowania oraz zdrowego, czyli w moim rozumieniu –różnorodnego odżywiania.

I tak we wrześniu ubiegłego roku zaczęłam nieśmiało wrzucać zdjęcia na fanpage Mamucie Przysmaki, po dwóch miesiącach, dzięki wsparciu i za namową osób z mojego otoczenia, samodzielnie zrobiłam stronę www.mamucieprzysmaki.pl, na której zdecydowałam się na regularną publikację postów.

Na czym polega Twoja koncepcja szybkiego, ale niespiesznego gotowania?

Tak, jak wspomniałam, od wielu lat gotuję dla mojej rodziny. Zgromadziłam niezłą kolekcję rozmaitych książek, książeczek, wycinków i własnych zapisków kulinarnych. Pamiętam swoją frustrację z okresu, gdy z wielu przepisów nie mogłam skorzystać, bo zwyczajnie nie miałam dostępu do składników, albo gdy przygotowanie potraw daleko wychodziło poza moje możliwości czasowe. Jeszcze większe niezadowolenie odczuwałam, gdy długo coś przygotowałam, napracowałam się, a efekt okazał się daleki od tego na zdjęciu…

Lubię wymyślać, eksperymentować, bawić się kolorami i smakami, ale niekoniecznie lubię godzinami przesiadywać w kuchni. Lubię gotować szybko, aby mieć czas na inne sprawy. Szybko nie oznacza jednak pospiesznie, a jedynie w krótkim czasie; w czasie, który pozwala zauważyć piękno kolorów, soczystość warzyw, topienie się czekolady; który pozwala cieszyć się zapachem pieczonego ciasta lub zatrzymać na chwilę. Jestem szczęśliwa, jeśli w krótkim czasie i niewielkimi środkami uda mi się uzyskać spektakularny efekt, a przy tym smacznie i zdrowo nakarmić rodzinę.

Co poradziłabyś Kobiecie, której zależy zarówno na czasie, jak też zdrowym odżywianiu? W jakich sytuacjach warto oszczędzać czas?

Zacznę od zdrowego odżywiania; pojęcia, które może budzić wiele wątpliwości wśród tylu dostępnych diet, rozmaitych teorii na temat odżywiania czy nieustannie zmieniających się dowodów naukowych, podtrzymujących te teorie. Z wykształcenia jestem biologiem. Przez wiele lat pracowałam w firmie farmaceutycznej, zajmując się między innymi rejestracją niektórych środków spożywczych, w tym suplementów diety. Jak połapać się w tym wszystkim i nie zwariować? Kilka lat temu, w rozmowie ze znajomą panią profesor Małgorzatą Schlegel-Zawadzką, specjalistką z zakresu żywienia człowieka, doszłam do wniosku, że o ile nie ma jakichkolwiek wskazań ze strony lekarza czy mądrego dietetyka w związku z ewentualną chorobą, najlepszą, zdrową dietą dla przeciętnego, zdrowego człowieka, jest DIETA RÓŻNORODNA. Jedząc różnorodnie, zwiększamy szansę , że nasz organizm otrzyma wszystko, czego potrzebuje, jednocześnie minimalizujemy ryzyko szkodliwości tego, co spożywamy.

Gdzie oszczędzać czas?

Zakładając, że mówimy o zdrowym odżywianiu w kontekście samodzielnego przygotowania posiłków w domu, istotna jest dla mnie organizacja pracy w kuchni. Dla mnie gotowanie nie ogranicza się tylko do czasu spędzanego na przygotowywaniu potraw, lecz jest złożone z wielu etapów: zaczyna się w głowie, a kończy na sprzątaniu po posiłku. Możemy planować posiłki lub gotować spontanicznie, wykorzystując dostępne w lodówce składniki, albo łączyć jedno z drugim – każdy sposób jest wskazany, jeśli tylko zadziała.

Gotowanie gotowaniu nierówne. Niektóre potrawy przygotowuje się bardzo szybko, część wymaga poświęcenia więcej czasu. Warto wtedy zaplanować gotowanie i rozłożyć je w czasie (czyli jeść słonia po kawałku) oraz uwzględnić, że same angażujące nas czynności trwają krótko, jednak wymagana jest nasza obecność, żeby zakończyć gotowanie.

Planując posiłki, jeśli to możliwe, delegujmy innym osobom niektóre etapy, w których nasza obecność nie jest konieczna, np. zakupy, sprzątanie, wyłączenie piekarnika. Planując i robiąc większe zakupy również oszczędzamy czas, bez konieczności ciągłego odwiedzania sklepów. Planowanie to także zastanowienie się, czy posiadamy właściwy, sprzęt, naczynia i miejsce do przechowywania przygotowywanych potraw.

Utrzymywanie w domu zapasu wybranych składników to kolejna sprawa, która może pomóc w przygotowywaniu posiłków lub wybrnięciu z sytuacji, gdy dramatycznie kurczy nam się czas. Mając składniki pod ręką, zawsze możemy przygotować coś spontanicznie i w krótkim czasie, ratując sytuację.

Warto również dysponować kilkoma sprawdzonymi, szybkimi przepisami na tzw. czarną godzinę, żeby zbyt długo nie zastanawiać się, co ugotować.

Możemy ugotować więcej – na kolejny dzień lub zamrozić część potraw.

Odżywianie to sama czynność spożywania posiłków, nad którą uważam, że warto pochylić się bez oszczędzania czasu; to świetna okazja do wzmocnienia relacji ze sobą i swoimi bliskimi, jak też znakomity pretekst do spotkania z przyjaciółmi.

Od czasu do czasu warto odpuścić gotowanie, odpocząć, korzystając ze sprawdzonego źródła jedzenia na zewnątrz. Niekiedy są to tak smaczne, atrakcyjne cenowo produkty, że nie warto wydziwiać. Dzięki jedzeniu poza domem z większą przyjemnością wrócimy do samodzielnego przygotowywania posiłków.

Jak wygląda Twoje codzienne gotowanie? Czteroosobowa rodzina to zapewne spore wyzwanie. Czy dużo czasu temu poświęcasz? Jakie są Twoje sposoby na to, by było smacznie i zdrowo, ale też nie za długo?

To prawda, że codzienne gotowanie dla rodziny stanowi wyzwanie. Moje gotowanie zmienia się w czasie; dzieci przestały być dziećmi i ich potrzeby i smaki jako nastolatków również ulegają zmianie, czemu staram się sprostać, zwłaszcza że nie chciały i nie chcą korzystać ze szkolnych stołówek. Mąż, na szczęście, nie grymasi, jeśli tylko za często nie serwuję wegetariańskich posiłków. Aktualnie łączę tradycyjne gotowanie z nowościami, które wpadają mi w oko w sklepach lub o których gdzieś przeczytałam czy usłyszałam. Ja to po prostu lubię.

Czy gotowanie zajmuje mi dużo czasu? Sama czynność nie; najdłużej trwa myślenie o gotowaniu, które – jako że łączy się również z pisaniem bloga kulinarnego – wymaga koordynacji i zaplanowania. Gotuję znacznie więcej, niż umieszczam na blogu; czasem nawet nie zdążę zrobić zdjęcia 🙂

A o moich sposobach mówiłam szczegółowo wcześniej: planuję, deleguję, gotuję w większej ilości, zamrażam, posiadam zapasy produktów, z których mogę przygotować coś szybkiego i zwykle przygotowuję potrawy niewymagające dużych zasobów czasowych.

Gotując, usiłuję uwzględnić nasze wspólne potrzeby i smaki, i choć czasem usłyszę od mojego syna: “przed blogiem było lepiej” (czytaj: “kiedy zrobisz kotlety schabowe?”), mąż powie: „smaczne, ale zjadłbym dwa razy więcej ” (czytaj: „zero zostawiania na kolejny dzień”), a córka nagle zmieni zdanie odnośnie tego, co smakowało jej jeszcze kilka dni temu, to nie daję się zwariować. Jeżeli mają na coś ochotę – zostawiam im wolną rękę i dożywiają się samodzielnie. Generalnie mam z tego dużą przyjemność, zwłaszcza gdy mimo zajęć każdego z nas i zróżnicowanych harmonogramów dnia uda nam się spotkać przy rodzinnym stole.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała, czy prowadzenie bloga pochłania Ci dużo czasu? Czy możesz nieco odsłonić kulisy prowadzenia bloga kulinarnego? Co okazuje się najbardziej czasochłonne?

Tak, nie będę ukrywać, że prowadzenie bloga zajmuje mi stosunkowo dużo czasu, a od wielu miesięcy mocno angażuje z wielu powodów.

Przede wszystkim narzuciłam sobie dyscyplinę i praktycznie od początku publikuję wpisy regularnie trzy razy w tygodniu. Żeby było różnorodnie, zdecydowałam, że przepisy będę publikować pod hasłami: lekki poniedziałek, energetyczna środa oraz słodka sobota, czego konsekwentnie się trzymam.

Gotuję, fotografuję, opisuję, publikuję wpisy. Choć moje przepisy zwykle nie są apteczne i można zmieniać sugerowane składniki, by nie zawieść czytelników niekiedy kilka razy gotuję, żeby upewnić się, czy wszystko posiada powtarzalny i przewidywalny sposób przygotowania.

Co zabiera najwięcej czasu? Zdecydowanie nie sam proces gotowania. Fotografowanie, pisanie i strona techniczna prowadzenia bloga są dla mnie czynnościami najbardziej pochłaniającymi czas. Czasochłonne jest poza tym bycie w sieci i udzielanie się na forach, stanowiące element posiadania bloga i wymagające ogromnej dyscypliny, której czasem mi brakuje. Ponadto nieustająco uczę się i rozwijam, co także zajmuje czas. Dodatkowo nieustająco myślę i pracuję nad rozwojem bloga w kierunku bardziej praktycznym, tak aby był bardziej przydatny dla zajętych, zapracowanych osób, które decydują się gotować.

Violu, bardzo Ci dziękuję za rozmowę

Violetta Kilian Grzelka Viola Kilian – Grzelka, prowadzi bloga Mamucie Przysmaki