To nie będzie wpis o planerach, choć na zdjęciu widzisz planer i choć to właśnie planer i perypetie z nim związane stały się pretekstem do napisania tego tekstu.

Czy miałaś takie chwile w życiu, kiedy chciałaś coś zmienić, ale świat powiedział Ci: „Stop”?
Chciałaś coś wdrożyć, zmodyfikować: otworzyć sklep, nauczyć się czegoś dziwnego, założyć biznes, wyjechać na koniec świata, urodzić dziecko, wyjść za mąż, rozwieść się, przeprowadzić…?

Chciałaś tego bardzo. Każdą komórką ciała czułaś, że to będzie dobre rozwiązanie, ale wszyscy wokół mówili, że chyba zwariowałaś. Że to się nie sprawdzi. Że się zawiedziesz. Że będziesz płakać. Że wrócisz z podkulonym ogonem. Że wpadniesz w długi. Że się zapuścisz.

Ja słyszałam to baaaardzo wiele razy i pewnie dlatego się uodporniłam.

Gdy wybierałam się stopem po Europie, słyszałam, że będzie trudno, pojawią się problemy lub – nie daj boższsz – wydarzy się katastrofa (czytaj: zgwałcą mnie)!
Przed pójściem na polonistykę słyszałam: „No OK, ale czy na pewno…? Nauczycielem chcesz zostać???!”.
Gdy uznałam, że polonistyka jednak jest „be” i poszłam na socjologię, słyszałam, że socjologia jak świnia – zeżre wszystko.
Gdy co roku zmieniałam pracę, słyszałam, że to bardzo źle, bo „nikt mnie nie zechce”.
Gdy poleciałam do kraju arabskiego pracować jako stewardesa arabskich linii lotniczych, słyszałam: „O mój Boże, wysadzą w powietrzu twój samolot! Może jednak jakąś bardziej normalną pracę sobie znajdziesz…?”.
Gdy szkoliłam w trampkach, słyszałam, że to brak profesjonalizmu.
Gdy teraz mówię „dupa” i tańczę w czasie swoich webinarów, słyszę, że jestem wariatką.

A gdy wydałam swój pierwszy Planer Pełen Czasu, usłyszałam, że jestem oszustką i że ten szwindel może raz mi się uda, ale potem świat się przekona, że król jest nagi (ten król to niby ja, czyli w sumie królowa).

Pierwsze dwa nakłady planera były w kolorach różowym i grafitowym. Potem w ciągu jednego dnia sprzedał się cały nakład limitowanej edycji planera w kolorze turkusowym – 1000 sztuk!!!

Teraz szykujemy dla Was 1400 sztuk żółtego planera oraz trzeci nakład planerów różowego i grafitowego.
Z kolei w marcu pojawi się – również limitowana – edycja planerów granatowych.

I ja pytam, gdzie teraz jest ta pani, która wmawiała mi, że moje planery nigdy się nie sprzedadzą???

Do końca 2018 roku sprzedałyśmy dokładnie 9006 sztuk Planera Pełnego Czasu. To dużo czy mało? Dla mnie dużo, ale porównania nie mam, bo nikt inny nie ujawnia swoich liczb sprzedażowych.

Czasem zastanawia mnie, dlaczego coś, co jest takim banałem, że aż boli i skrzypi, wciąż nie jest normą dla dużej liczby kobiet.
Dlaczego nie bierzemy odpowiedzialności tam, gdzie jest to potrzebne i zasadne (nasze życie), i zamiast tego przejmujemy ją tam, gdzie jest to zupełnie niepotrzebne (cudze życie)?

Jeśli masz ważną decyzję do podjęcia, boisz się jak cholera, a ludzie wokół mówią, co mówią, to… słuchaj ich uważnie i notuj. Ucz się, rozwijaj, doskonal. Zasięgaj rady i języka. Nie podejmuj pochopnie decyzji. Nie licz, że „jakoś to będzie”. Nie zamykaj oczu i nie skacz na główkę.


Bądź mądra i odważna. Myśl, analizuj, rozkminiaj, ale decyzje podejmuj sama.
Bo to jest Twoje życie.
Jeden Twój błąd nauczy Cię więcej niż 100 błędów innych osób.

ps. Sprzedałam 461 żółtych planerów w ciągu pierwszego dnia sprzedaży. I niech mi ktoś powie, że nie było warto!