Partnerem merytorycznym tego wpisu są fiszki.pl.

Jeśli czytałaś mój poprzedni wpis o nauce języka włoskiego (znajdziesz go TUTAJ), to wiesz, dlaczego piszę ten artykuł. A jeśli nie, to przypominam: w styczniu napisałam artykuł o tym, jak NIE nauczyłam się włoskiego, jakie błędy popełniłam i jakie wnioski z tego wyciągnęłam.

Ale nauka języka to proces, który trwa, ze swoimi wzlotami i upadkami, więc postanowiłam raz na jakiś czas (mniej więcej co 3–4 miesiące) raportować Wam, jak mi idzie, i pokazywać jak obecnie wygląda moja nauka; co działa, co nie działa, co się sprawdza itp.

Zaczynamy!

Przypominam, że z mojej ostatniej analizy wynikało, że:

  • w nauce języka, którego w ogóle nie znałam (włoski), zastosowałam metody, które stosowałam w nauce języka, który znam doskonale (angielski);
  •  nie zobowiązałam się przed nikim do zrealizowania swojego planu;
  • przesadziłam z liczbą zadań, aktywności i wyzwań, które przed sobą postawiłam;
  • nie miałam żadnej kolejności i struktury nauki;
  • nie wyznaczyłam kamieni milowych w zakresie tego, czego chcę się nauczyć;

Wyciągnęłam wnioski, zmieniłam swoje działania i sposób nauki.
I o tym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pierwsze, co zmieniłam w swoim podejściu do nauki, to ustaliłam STAŁE GODZINY NAUKI. Konkretnie jest to od 14.00 do 15.00 każdego dnia, od poniedziałku do piątku.

Do początku marca te godziny były dla mnie święte i pilnowałam ich jak oka w głowie. Pod stałe godziny nauki ustalałam nawet plan dnia: musiałam skończyć pracę przed 14.00, potem godzina nauki i o 15.00 wychodziłam, aby odebrać dzieci ze szkoły i z przedszkola.

Wiedziałam, że w nauce języka tylko stałość mi pomoże. Zafiksowałam się do tego stopnia, że poprosiłam MĘŻA, aby tego PILNOWAŁ. Pozwoliłam mu bezlitośnie szydzić ze mnie, jeśli zobaczy, że o 14.00 nie siadam do nauki.

System działał do początku marca, potem na 10 dni wyjechałam do Hiszpanii. Z ręką na sercu przyznaję, że w Hiszpanii ani minuty nie poświęciłam nauce języka. Jasne, byłam niejako na wakacjach, ale z drugiej strony ostatnio często mam wakacje (mniej więcej raz w miesiącu), co nie sprzyja nauce. Wniosek: muszę jeździć na wakacje do Włoch.

MINIWYZWANIA I KONIECZNOŚĆ UŻYWANIA JĘZYKA

O konieczności wyjeżdżania na wakacje do Włoch piszę w żartach, ale tak naprawdę właśnie takie podejście najlepiej się sprawdza w mojej nauce języka. Gdy jestem we Włoszech, siłą rzeczy słucham włoskiego.

I jasne, gdy w sierpniu ubiegłego roku byliśmy w Riva del Garda, w której jest więcej Niemców niż Włochów, nie słyszałam zbyt często włoskiego, jednak gdy w lutym tego roku pojechaliśmy do Santa Maria Navarese i byliśmy JEDYNYMI turystami w tym swoją drogą supermałym mieście (raptem 6 tysięcy mieszkańców), włoski słyszeliśmy wszędzie i dogadywać się mogliśmy w zasadzie tylko po włosku.

Na przykład nasza gospodyni – Rosanna – nie znała ani słowa po angielsku (no chyba że za angielskie słowo uznamy „OK”). Wymagało to ode mnie ciągłej nauki, szperania i szukania – konkretnych słówek i całych zwrotów.

Jak napisać w SMS-ie: „Już jesteśmy, czekamy pod domem”? Jak powiedzieć: „Klimatyzacja działa, ale nie grzeje”? Jak zapytać: „Co mamy zrobić z kluczami przed wyjazdem?”?

Taki wyjazd to ciągła nauka, nawet jeśli nie uczysz się regularnie.

Gdy na początku kwietnia wybrałam się z przyjaciółką do Cagliari, czekały na nas wyzwania związane z wypożyczeniem roweru, pytaniami o mapki, ścieżki rowerowe i inne tego typu cuda.

metody nauki języka obcego - jak uczę się włoskiego

Cagliari jest dużym miastem, w którym praktycznie każdy mówi po angielsku (niestety dla mnie, stety dla turystów), więc gdy mieszkańcy wyczuwali, że jestem turystką, płynnie przechodzili na angielski. Dochodziło do zabawnych sytuacji: Włosi mówili do mnie po angielsku, a ja jąkałam się i dukałam do nich po włosku.

Wspólnie z przyjaciółką postawiłyśmy przed sobą wyzwanie: dla niej mówienie po angielsku nie jest tak naturalne jak dla mnie, więc ona uczy się angielskiego, ja natomiast szlifuję włoski.

Postanowiłyśmy, że wszędzie, dokąd się udamy, zaczynam mówić po włosku i próbuję się dogadać (choćby na migi), a jeśli kompletnie się nie uda i faktycznie niczego nie zrozumiem – moja przyjaciółka wkracza z angielskim.

Wszystko szło świetnie do czasu.

Pierwszego wieczora poszłyśmy do restauracji. Zamawiam płynnie dania z karty, do tego aqua minerale frizzante, mezzo litro vino della casa. Uśmiechy na ustach i w ogóle cud-miód.

Nagle kelner zaczyna coś mówić o przystawkach, wskazując je w karcie, a ja niczego nie rozumiem! Nie mam pojęcia, czego od nas chce, więc mówię do przyjaciółki: „Czas na ciebie, dogaduj się z nim po angielsku”. Przyjaciółka patrzy na niego, po chwili mówi zachęcająco: „OK” i kelner odchodzi.

Okazało się, że jej „OK” oznacza zgodę na przyniesienie nam podwójnego zestawu przystawek! Na naszym stole znalazło się 16 przystawek, po 8 na łebka! Taka to była znajomość języka.

Później szło nam coraz lepiej.

METODY NAUKI, KTÓRE STOSUJĘ

Obecnie moimi podstawowymi metodami nauki są kurs online oraz fiszki.pl.

Kurs online wynikał z potrzeby uporządkowania procesu przyswajania nowego języka, czyli był czymś, czego zabrakło mi we wcześniejszej, chaotycznej nauce.

kurs online języka włoskiego - jak uczę się włoskiego

Przyznam jednak, że wcale od niego nie zaczęłam. Najpierw kupiłam sobie książkę „Ciao”, polecaną tu i ówdzie, ale szybko się okazało, że taka nauka również ma wady. Nie miałam kaset dołączanych do książki (obecnie są nie do kupienia), więc nie mogłam niczego słuchać (a co to za nauka bez słuchania!!!). Dodatkowo nie miałam klucza do ćwiczeń i nie mogłam sprawdzać odpowiedzi.

nauka języka włoskiego - jak uczę się włoskiego

Szybko zaczęło mnie to niezwykle wkurzać, bo wiem, że jeśli nie będę słuchać języka, to nic z tego nie wyjdzie. Z kolei sprawdzanie odpowiedzi jest nie tylko satysfakcjonujące (ta radość, gdy się okaże, że zrobiłaś dobrze!), lecz także uczy: sprawdzając, uczysz się ponownie, więc zawsze plus.

Postanowiłam sięgnąć po kurs online. Jedna z Was poleciła mi multikurs.pl.

Przyznam, że taka forma uczenia się bardziej mi odpowiada niż podręcznik, bo wszystko, czego potrzebuję, znajduje się w jednym miejscu.

Po pierwsze, mam odpowiednią kolejność, więc nie muszę się zastanawiać, czego dzisiaj będę się uczyć. Po drugie, dostępne są prawie wszystkie formy nauki: czytanie, słuchanie, ćwiczenia gramatyczne, językowe itp.

Druga metoda, z której namiętnie korzystam, to fiszki.pl. Używam ich do nauki słówek.

fiszki - jak uczę się włoskiego

Myślę, że to jest największa różnica między moim wcześniejszym podejściem do nauki a obecnym.

Gdy bardzo dobrze znasz język, stosowanie zasady „zrozum kontekst, zamiast starać się rozumieć pojedyncze słowa” naprawdę nie jest problemem. Niestety gdy dopiero zaczynasz naukę języka, zrozumienie kontekstu jest zwyczajnie niemożliwe, bo nie rozumiesz żadnego słówka. To właśnie znajomość słówek pozwala Ci zrozumieć kontekst, nawet jeśli nie znasz jeszcze czasów, odmian itp.

Fiszki świetnie pozwalają zapamiętywać słownictwo.

Korzystam z nich w różny sposób. Na początku miałam wyłącznie puste fiszki (w ofercie fiszki.pl jest taki produkt – 1000 czystych kartoników; z jednej strony wpisujesz dane słowo, na odwrocie – jego tłumaczenie).

fiszki - jak uczę się włoskiego

fiszki do nauki języka - jak uczę się włoskiego

Jeśli Ci się wydaje, że hola, hola, to bez sensu, przecież to są puste kartki, sama możesz sobie takie zrobić, to uwierz mi, że doskonale Cię rozumiem. Dokładnie tak samo myślałam! Co więcej, zaczęłam nawet robić te fiszki! Poległam mniej więcej po 20 kartonikach oraz po zobaczeniu ceny pustych fiszek (24,99 zł), która jest śmiesznie niska w porównaniu z ilością czasu, jaką straciłam na samodzielne ich zrobienie.

Dlaczego oczywiste było dla mnie korzystanie z pustych fiszek?
Bo ja uczę się poprzez pisanie i patrzenie na to, co piszę.

Uczę się tak wszystkiego – to dla mnie najlepsza z możliwych metoda nauki. Tak uczę się słówek, wykładów, tak również przygotowuję się do webinarów, prelekcji itp.

Samo klikanie słówek w kursie online nie powodowało, że je zapamiętywałam. Zadziałał dopiero proces: zobacz na ekranie – przyporządkuj obrazek – usłysz słowo – napisz słowo – przetestuj – wpisz na fiszkę.

Tak, zajmuje mi to dużo czasu, być może jesteś w tym lepsza i szybsza, ale nie jestem w szkole, nie biorę udziału w mistrzostwach i nie mam zamiaru zdawać jakichkolwiek egzaminów. Taka forma nauki w pełni mi odpowiada. Jedyne, o czym muszę pamiętać, to o tym, żeby na fiszkach pisać baaaardzo wyraźnie. O ile nie miałabym problemu z odczytaniem wyrazów po polsku, o tyle nie mogłam rozczytać wyrazów włoskich i zastanawiałam się, jakiej litery użyłam.

Teraz piszę tylko drukowanymi literami. I wciąż korzystam jedynie z pustych fiszek, na których wypisuję swoje słowa.

Robię to na dwa sposoby.

Po pierwsze, wypisuję wszystkie nowe słowa, które pojawiają się w moich źródłach nauki (czyli głównie w kursie online).

Po drugie, wypisuję słowa, których samodzielnie szukam, gdy uznam, że będą mi potrzebne. W taki sposób szukałam słów i całych zwrotów przed wyjazdami do Włoch (w lutym i w kwietniu, obydwa na Sardynię).

Zważywszy na to, że staram się jeść wegańsko, całkiem sporo opcji wypada z mojego jadłospisu i mam o co pytać w restauracji.

W sumie gdy teraz patrzę na swoje fiszki, to jakieś 60% z nich dotyczy jedzenia. No ale cóż mogę powiedzieć…? Uwielbiam jeść!

Gdy zaczynałam naukę z fiszkami, po prostu związywałam je gumką. Od czasu do czasu powtarzałam zapisane słówka, odkładałam na bok te, które umiałam, i częściej powtarzałam te, których jeszcze nie znałam.

Po pewnym czasie jednak zwiększyła się liczba kartoników. Dodatkowo wydarzyły się dwie rzeczy, które zmieniły nieco moje podejście do nauki słówek.

Przypomniałam sobie, że metoda fiszek polega na czymś więcej niż tylko zapisaniu czegoś na kartoniku. Od wydawnictwa Cztery Głowy dostałam również książkę Sebastiana Leitnera, „Naucz się uczyć” – to świetne kompendium, które pozwala w sensowny sposób korzystać z fiszek.

Przede wszystkim jednak mam swój memobox, czyli coś, co oficjalnie nazywa się „kartoteką autodydaktyczną”. Mówiąc po ludzku, jest to pudełko/skrzyneczka podzielona na 5 przegródek, w której układamy nasze fiszki.

fiszki.pl - jak uczę się włoskiego

Swój memobox dostałam od fiszki.pl, dzięki temu nie musiałam go robić samodzielnie.

Na czym polega nauka z wykorzystaniem memoboxa?

Zaczynasz od pierwszej przegródki. Wkładasz do niej słówka, których nie potrafisz wymówić (bo widzisz je na przykład po raz pierwszy). Dodam, że jest to najwęższa przegródka, bo choć na początku nauki języka nie znasz niemal żadnego słówka, nie jest to powód, żeby zacząć się ich wszystkich uczyć. Druga i trzecia przegródka są nieco większe, a czwarta i piąta – najbardziej pojemne.

Jak z nich korzystać?

Najpierw poszukałam wszystkich słów i zwrotów, które przydadzą mi się podczas wyjazdu na Sardynię. Wszystkich: „prosimy stolik dla 4 osób”, „pół litra wina domowego”, „czy dostanę coś wegańskiego” (ha ha – jasne! – suchy chleb z oliwą!). W internecie, słowniku i rozmówkach szukałam także nazw potraw i zapisywałam je na fiszkach.

Nowe słowa i zwroty lądowały w przegródce numer 1. Rozpoczynałam naukę, czyli brałam fiszkę, czytałam słowo/zwrot po polsku i próbowałam sobie przypomnieć, jak brzmią po włosku. Jeśli cokolwiek pamiętałam (czyli sprawdziłam po drugiej stronie fiszki i było OK) – przekładałam do przegródki numer 2. Jeśli zupełnie nie pamiętałam – fiszka wracała na koniec stosika w przegródce numer 1.

memobox i fiszki - jak uczę się włoskiego

Możemy uczyć się dotąd, aż zapamiętamy wszystkie słówka i wszystkie fiszki znajdą się w przegródce numer 2, albo (tak jak ja zrobiłam) skończymy naukę, gdy minie czas przewidziany na naukę, a wtedy część fiszek zostaje w przegródce numer 1, a część w przegródce nr 2.

Następnego dnia powtarzamy operację, zaczynając od ostatniej zapełnionej przegródki w naszym pudełku. Jeśli znamy odpowiedź – fiszka trafia do następnej przegródki. Jeśli zapomnieliśmy – fiszka wędruje na początek. W ten sposób wielokrotnie powtarzamy, a tym samym utrwalamy słówka.

Wtrącę, że fiszki są dostępne także w formie elektronicznej – na przykład możesz z nich korzystać w telefonie komórkowym. Jest to o tyle fajne rozwiązanie, że jeśli podłączysz słuchawki, od razu możesz odsłuchać dane słowo.

Mam iPhone’a, więc nie było mi dane skorzystać z tego rozwiązania – obecnie fiszki są przygotowane tylko pod Android.

W naszym domu fiszki są naprawdę świetnym narzędziem nauki! Dzieci mają niezwykłą radochę z przepytywania mnie i wkładania słówek do odpowiednich przegródek (musiałam im wytłumaczyć, o co chodzi w tej metodzie).

Tak przy okazji powiem Wam, że dla moich dzieci moja nauka języka włoskiego jest czymś niesamowicie ważnym, bo dzięki temu widzą, że w niektórych obszarach mogę być zupełnie początkująca. Nie jest więc tak, że osoba dorosła wie wszystko w każdej dziedzinie! Na moim przykładzie chłopcy uczą się, że zdobywanie wiedzy to proces!

Zresztą dla nich fiszki (w takiej dziecięcej, obrazkowej wersji) także są bardzo fajnym sposobem nauki, a w zasadzie zabawy, która przy okazji staje się nauką.

Jednym z ulubionych przez moje dzieci sposobów wspólnego spędzania czasu jest właśnie nauka/zabawa angielskich słówek z fiszek. Pokazuję chłopcom obrazek, a oni nazywają go po angielsku (a w zasadzie przekrzykują się jak szalone). Ten, który zgadnie, dostaje fiszkę. Wygrywa syn, który uzbiera więcej fiszek. W życiu bym nie przypuszczała, że moje dzieci tak to polubią!

ELASTYCZNOŚĆ I ZAMIENNIKI

Wiem, że dla niektórych z Was godzina nauki dziennie brzmi jak jakiś horror. Podejrzewam, że gdybym faktycznie dzień w dzień miała przez godzinę robić ciągle to samo, pewnie szybko bym zwariowała.

Ale prawda wygląda tak, że nie robiłam codziennie tego samego.

W te dni, w które miałam dużo energii i zapału, przykładałam się do nauki, odpalałam kurs i działałam. Ale bywały też takie dni, kiedy moja motywacja malała, a ja zwyczajnie nie miałam ochoty uczyć się z kursem. Wtedy zajmowałam się czymś innym.

Generalnie mam takie podejście do tej godziny nauki, że nadaje się wszystko, co ma związek z językiem włoskim. Czyli na przykład czytanie ofert pól namiotowych na Sardynii („czytanie” to za dużo powiedziane – po prostu tłumaczenie tego, co znajdę na stronie internetowej). Gdy byłam w lutym na Sardynii, zaopatrzyłam się w książkę o tytule „La Bibbia delle ricette vegane”, która faktycznie jest biblią przepisów wegańskich.

przepisy wegańskie po włosku - jak uczę się włoskiego

Duża frajdę sprawia mi tłumaczenie składników, a potem tłumaczenie sposobu wykonania danego dania. Nawet wykorzystałam już kilka przepisów i wszystkie dania się udały. To musi być dobry znak!

W kwietniu kupiłam kolejną książkę kucharską z wegańskimi przepisami i chyba stanie się to moją nową świecką tradycją.

Dodatkowo dostałam od męża pierwszą część „Harry’ego Pottera”. Oczywiście po włosku. Tu w sumie wielkiej niespodzianki nie ma, bo Harry’ego znam prawie na pamięć, ale i tak zabawnie się go czyta (w tym wypadku słowo „czyta” również jest na wyrost, bo czytam raptem kilka zdań za jednym posiedzeniem).

Harry Potter po włosku - jak uczę się włoskiego

Kurs online robiłam zgodnie z planem, ale przed wyjazdami odstawiałam go na bok i uczyłam się na przykład tylko słówek i zwrotów, które – jak mi się wydawało – okażą się pomocne. I miałam rację – były! (mam na myśli głównie restauracje). Przyznam, że największą przyjemność sprawiło mi, gdy mówiłam do kelnera, że chcemy un tavolo per quattro persone (nie ma 100% pewności, czy mówiłam to dobrze, ale kelnerzy rozumieli, o co mi chodzi, a to najważniejsze!).

Co do mojej elastyczności, to sprawa ma się tak: bardzo pilnowałam tej mojej godziny nauki i narzuciłam sobie pewien rygor. Po pewnym czasie „pogadałam” sama ze sobą i zrozumiałam, że kurczę, niekoniecznie w tym rzecz. Przecież nie mam obowiązku uczyć się języka włoskiego! Nie muszę zdawać żadnych egzaminów i nie muszę się przed nikim ani niczym wykazywać. A w związku z tym mogę się uczyć w swoim tempie, które jest w sumie bardzo wolne – i generalnie takie mi właśnie pasuje, bo wtedy czerpię z tego radość. A chyba o to chodzi w nauce, nie?

Obiecuję, że w okolicach wakacji dam znać, jak dalej wygląda moja nauka języka włoskiego. Ciao!!!