Czy wiesz, że dzisiaj (29.09) są moje urodziny?

Kończę 36 lat. Nie robię nic szalonego, nie płaczę, ale też nie umieram z radości. Dla mnie to dzień jak co dzień. Ale ponieważ dziś jest termin publikacji technicznego wtorku to postanowiłam, że z okazji własnych urodzin opublikuję wpis nie do końca codzienny.

Po pierwsze – nie jest mój. Jego autorką jest moja korektorka – Korektelka, z którą stale współpracuję.

Po drugie – jest on naprawdę osobisty, bo stworzony na bazie naszych doświadczeń i wzajemnej współpracy

Po trzecie – możecie się z niego sporo dowiedzieć o zapleczu działania Pani Swojego Czasu, bo są w nim nawet cytowane fragmenty naszej komunikacji mejlowej.

Wpis jest głosem Eli w temacie perfekcjonizmu – jak wiecie – to dla mnie bardzo ważne zagadnienie. Ela jest zatrudniana przeze mnie po to, by wyłapywać błędy, które ja robię, lub których ja nie umiem wyłapać. Wydawałoby się, że perfekcjonizm jest tutaj konieczny prawda? No to przeczytaj:

—–

“To musiało się tak skończyć. Debiutem u PSC. I polemiką w kwestii perfekcjonizmu. A nawet ujawnieniem prywatnej korespondencji.

Koniec sierpnia. Mail od Oli: „Ela, W KOŃCU skończyłam e-book. Jakoś mi to szło tak po grudzie 🙂”.

Pobieżny rzut oka na zawartość. Podekscytowanie. Niecierpliwość. Wielkie WOW.

Rozpoczynam pracę, mając w głowie jeden z motywatorów PSC: „Zjedz słonia po kawałku” – powiedzenie, które nabrało dla mnie nowego znaczenia, gdy w pewne niedzielne przedpołudnie uporałam się wreszcie z ciągnącym się od kilku miesięcy projektem, na który zdecydowałam się dobrowolnie. Początkowy entuzjazm, oczywiście, opadł, a ja, tuż przed najtrudniejszą częścią, odczuwałam coraz większe zniechęcenie i z dnia na dzień powtarzałam sobie, że przecież ‘mam jeszcze czas’. Wreszcie postanowiłam wziąć się w garść i w niedzielny ranek z ulgą zamknęłam plik z ostatnimi poprawkami. Przed południem wpada znajomy. Otwieram drzwi.
– 10:38! – krzyczę. – 10:38!
– Ale co…?
– Skończyłam! O 10:38 naniosłam ostatnie poprawki!
Chwilę później.
– Ostatni etap wydawał się najtrudniejszy – relacjonuję przeszczęśliwa – podzieliłam więc słonia na kawałki, zaczynając od zada – jako największej i najtrudniejszej części.
– Czyli siadłaś na dupie, nic nie robiąc przez kilka tygodni – podsumował.

Ukułam więc nową wersję, specjalnie dla Pani Swojego Czasu:
Zjedz słonia w kawałkach
… tylko nie zaczynaj od zada.
Nie siadaj na dupie i nie siedź bezczynnie.*
Nie siadaj na tyłku i nie siedź bezczynnie.**

*wersja hard
** wersja soft

Z każdą kolejną stroną pojawiał się uśmiech na mojej twarzy. Praca nad e-bookiem była czystą przyjemnością. Wiedza naukowa przepleciona własnym doświadczeniem, dostarczająca jednocześnie narzędzi i zmuszająca do refleksji. I mój ulubiony fragment: „Rodzice uczyli mnie: Zawsze jedz do końca i Zawsze kończ to, co zaczęłaś. Nie oszukujmy się. Pierwsza rada to przepis na to, by przytyć, druga jest sposobem na to, by nie zrobić zbyt wiele”. Boskie!

Po odesłaniu zweryfikowanej wersji obiecałam sprawdzić całość raz jeszcze po obróbce graficznej, by wyłapać ewentualne literówki, podwójne spacje czy sierotki, znajdujące się na końcu wersów, ale czasowo okazało się to niemożliwe.

Pierwszy e-book jak długo oczekiwane dziecko.

Wiedziałam, jaką ma wartość i jak może pomóc każdej fajnej babce, która szuka nie tylko konkretnych metod i narzędzi, ale też sposobów na wdrożenie ich w życie.

Ja i Ola.

Jedna dbająca o słowa i znaki interpunkcyjne, druga rozkładająca słownik na łopatki.

Jedna ważąca każde słowo, druga torpedująca wyrazami z prędkością karabinu maszynowego.

I kolejne hasło, tak bardzo niemające dotąd zastosowania w moim życiu: „Panie Swojego Czasu hamują swój perfekcjonizm, gdyż inaczej on hamuje je’. Odkładana od miesięcy storna internetowa, dopieszczanie każdego słowa, dobór kolorów, zlecenie wykonania logo, grafik, banerów i obserwowanie, jak w sieci powstają coraz to nowe odsłony moich pomysłów. MOICH. Zrobionych mniej lub bardziej doskonale, ale zrobionych. Pokazanych światu i weryfikowanych. I kolejne hasło, które powinnam bardziej wziąć sobie do serca: „Zrobione jest lepsze od doskonałego”.

Więc biorę. Do czasu.

16 września. Webinar Oli „Jak znaleźć godzinę dziennie dla siebie”, połączony z promocją e-booka, po którym dostaję wiadomość: „Rośnie ci konkurencja” 🙂 Inne czujne oko wyłapało literówki, podwójne spacje, nieadekwatnie użyte, potoczne lub angielskie słowa, które przecież mają swoje polskie odpowiedniki.

Nieprzespana noc?

Łzy?

Nie.

Początkowe poczucie niedowierzania („Ale jak to…?”) doprowadziło do wyciągnięcia wniosków i wymuszenia na Oli publikacji wpisu innego od dotychczasowych. Wraz z kolejnym moim ulubionym zdaniem: „Jeszcze nie wiem, jaki to ma związek z zarządzaniem czasem, ale jestem przekonana, że ma” i fragmentem: „(…) brak perfekcjonizmu nie oznacza odpuszczania i bylejakości. Wręcz przeciwnie – brak perfekcjonizmu powoduje ciągły rozwój, ponieważ najlepiej uczymy się na własnym przykładzie i błędach. Najlepiej motywuje nas też własny rozwój i to, że stajemy się coraz lepsze”.

Zakochana w Wiesławie Myśliwskim po ostatnim Festiwalu Języka Polskiego powtarzam jak mantrę – „Tekst powstaje w kontakcie z czytelnikiem”. Jest tyle wersji, ile interpretacji każdej z czytających osób.

Korekta uczy pokory. Masz swoją wizję świata i swoją wizję języka. Czytając tekst znajdujesz na niego pomysł – bez pomysłu nie ma szans na weryfikację. Ale nie możesz zapominać o najważniejszym – o autorze. Jego stylu. Jego wrażliwości. Jego odbiorze codzienności. Jego misji. I jego sposobie na świat.

Co z tego wynika?

Zachowujesz potoczne zwroty, a nawet przekleństwa. Angielskie słowa, których możesz nawet nie uznawać, ale zaprzyjaźniając się z tekstem, wiesz, że stanowią nieodłączny element stylu autora.

Ktoś powie: „Niestaranność”. Ktoś inny: „Odpuszczanie”. A ktoś, kto stworzył treść: „Jesteś znakomita w tym, co robisz. Moje teksty są teraz doskonałe”.

Jeśli masz poczucie własnej wartości, niezależnie od konieczności bycia perfekcyjną w tym, co robisz, i oferowania na najwyższym poziomie swoich usług, wzruszysz ramionami, gdy odkryjesz swoją niedoskonałość, by kolejnym razem bardziej przyłożyć się do tego, co robisz.

Jest jeszcze coś.

Relacje. Zauważanie. Odpowiedzialność.

To cechy, które stały się dla mnie ważniejsze od bycia perfekcjonistką.

Każdy e-mail Oli wywołuje emocje nie do opisania i uśmiech dookoła głowy. W euforii, jaka towarzyszy mi podczas czytania kolejnego artykułu, tracę niekiedy obiektywizm, utożsamiając się z każdym twierdzeniem, które może przełożyć się do zarządzania czasu po mojemu.

Każda odpowiedź działa motywująco i stanowi dodatkowy bodziec do działania i nieodpuszczania.

Każde zdanie stanowi kolejną lekcję na drodze do określania, co jest dla mnie ważne, a do czego nie powinnam przywiązywać wagi. Bo czasem trzeba odpuścić i wiedzieć, kiedy zatrzymać się i nabrać dystansu do siebie.

Bądź perfekcyjna, gdy zależy od tego życie innych. Gdy poprawi Ci to humor. Ale jednocześnie pracuj nad swoim poczuciem własnej wartości, bo gdy wzrośnie Twoja pewność siebie – potrzeba perfekcjonizmu zmaleje.

Skąd to wiem? Od Oli. Bogini Zarządzania Czasem. Po pierwszym zweryfikowanym tekście napisałam do niej przerażona: „Nie bij – w opisie przeoczyłam literówkę!”. Odpisała: „Gdybym miała bić za literówki, to siebie musiałabym już zakatować” 🙂 Czy można kochać ją bardziej…?

Ale nie to jest najważniejsze. Dziś przeczytałam: „Znajdź sobie dobre towarzystwo. Współpracuj z pozytywnymi, zorientowanymi na cele ludźmi, którzy inspirują Cię i pobudzają do działania”. Aż chciałoby się dodać: „A jeżeli przy okazji zdarzy się literówka czy niewłaściwe użyte słowo – wyciągaj wnioski i śmiej się z siebie”.

Dla najbardziej spostrzegawczych, które miały już okazję zapoznać się z e-bookiem, mam kilka pytań 🙂

Ile z Was zwróciło uwagę na literówki, podwójne spacje, potoczne słowa lub angielskie odpowiedniki, zamiast polskich wyrazów?

Ilu z Was przeszkodziły podczas czytania i czy wpłynęły na odbiór tekstu?

Czy potraficie wyłapać je wszystkie?

Czy poprawność językowa ma dla Was znaczenie?

A dla tych z Was, które posiadają strony internetowe lub prowadzą blogi, oferuję korektę i gratis. Jeden błąd = jedna strona znormalizowana (1800 znaków ze spacjami) GRATIS J

Zainteresowana? Prześlij swoje uwagi na kontakt@korektelka.pl

To nie wszystko.

Artykuł, który czytasz, również zawiera pomyłki. Celowo umieszczone 🙂

Zmierzysz się z nimi…?

Do znalezienia: litrówki, podwójne spacje i nie do konca adekwatnie użyte słowa.

Zasada taka sama: jeden błąd = jedna strona korekty gratis. A co!

Jeżeli do tej pory obawiałaś się publikować wpisy w obawie przed krytyką lub ortografia i interpunkcja nie są Twoją mocną stroną – mam nadzieję, że zdecydujesz się wyjść z szafy, przesłać plik i przekonać się, że Twój tekst również może lepiej brzmieć.

E-book Pani Swojego Czasu „Jak znaleźć godzinę dla siebie, czyli 4 strategie zarządzania czasem” w wersji de lux dla spostrzegawczych dostępny już na Platformie Wiedzy PSC. Jeżeli zostanie poprawiony, będzie to oznaczać, że udało nam się dogonić czas. Może też nie zostać poprawiany. A wiecie, dlaczego? Bo jeden z ulubionych motywatorów nie tylko moich brzmi: MNIEJ GADANIA, WIĘCEJ DZIAŁANIA. Czyli więcej czasu. Dla siebie. Dla bliskich. Dla rzeczy, które kochasz robić.

A motywatorki do pobrania pod poniższym linkiem: https://www.paniswojegoczasu.pl/pobrania/”

A teraz kilka słów ode mnie.

Po pierwsze – umieściłam ten wpis bo bardzo wysoko cenię sobie usługi Eli. Zresztą nie tylko ja. Zobaczcie jakie ma cudowne REKOMENDACJE od Kobiet, z którymi współpracuje.

Po drugie – oczywiście z wielką chęcią i małą skromnością przyjmę życzenia urodzinowe 🙂

Ola (Pani Swojego Czasu)

1-1-DSC00374