Ok, na początek kilka wyjaśnień.

Tytuł ma swoją historię i kontekst. Zastosowanie tytułu bez użytego przekleństwa nie miałoby sensu. Jeśli oburza Cię to, to … nie czytaj dalej. Tekst będzie bowiem pełen oburzających (dla niektórych z Was) treści. Ale czy ktoś powiedział, że muszę być miła?

Historia tytułu jest następująca: w grupie Kobiet, z którą działam, myślę, maluję i rozwijam się, jedna z nich próbowała swego czasu namalować usta. Nie byle jakie usta, lecz takie perfekcyjne. I na dodatek uśmiechnięte (malowałaś kiedyś usta? Jeśli tak, to wiesz, że namalowanie uśmiechniętych stanowi wyższą szkołę jazdy). Malowałyśmy wszystkie, mając na to około dwie godziny. Ale po dwóch godzinach usta wciąż nie były dobre. Po dodatkowych dwóch, w czasie których pozostałe były na obiedzie, siku i piciu, usta wciąż się nie uśmiechały.

W międzyczasie jednak wygenerowała się frustracja i rozpacz. Z wysiłku, zmęczenia i bezsilności. I padło bardzo głośne hasło, zakrapiane sporą ilością łez:

Nie muszę być, kurwa, taka perfekcyjna!

W tej grupie, ale już także w kilku innych, hasło żyje swoim życiem; co więcej – powstają jego nowe odmiany:

Nie muszę być, kurwa, taka chuda!

Nie muszę być, kurwa, taka wyrozumiała!

Nie muszę być, kurwa, taka zorganizowana!

Naturalną więc kolejnością było dodanie wersji:

Nie muszę być, kurwa, taka miła!

Nie wiem, czy jesteście tego świadome, ale po każdym kontrowersyjnym tekście dostaję dwa rodzaje mejli. Jeden z gratulacjami – że się odważyłam, że napisałam trudną prawdę. To wiadomości, przy których czuję Twoje wsparcie.

Druga kategoria, której nadałabym wspólny tytuł: „Jak możesz???”

Jak możesz pisać takie rzeczy? Jak możesz tak bezwstydnie chwalić się, że nie sprzątasz? Jak możesz tak bez oporów przyznawać się, że ktoś za Ciebie robi korektę tekstów? Jak możesz zamieszczać wywiad z osobą (chodzi o Chujową Panią Domu), która umieszcza TAKIE rzeczy na swoim profilu?

Chciałabym móc Wam teraz napisać: niezły żart, co? Ale ja NAPRAWDĘ otrzymuję takie mejle! I jeśli ich autorki myślą, że zniechęcą mnie do działania, pisania, tworzenia i zagrzewania innych Kobiet, to się grubo mylą! Bo te mejle działają na mnie jak płachta na byka. Zupełnie nie rozumiem, jak można marnować czas na napisanie podobnej wiadomości obcej osobie. Czy nie lepiej byłoby zostawić mnie w spokoju i zając się swoim (zapewne idealnym) życiem?

Jeśli więc, droga Czytelniczko, oburza Cię to, co piszę, wiedz, że z chęcią przeczytam Twojego mejla, traktując go jako ciekawe zjawisko socjologiczne do analizy.

A wracając do tematu.

Jeśli piłaś kiedyś ze mną wódkę (a przyznam, że jest to mało prawdopodobne, bo zdarza się niezwykle rzadko), zapewne wiesz, że po sporej ilości alkoholu zwykłam pytać wszystkich: „ Lubisz mnie?” Trochę przerażające, prawda? Ale ja naprawdę lubię, gdy ludzie mnie lubią! Ty tak nie masz? Lubisz, gdy ludzie o Tobie mówią: „Ale świnia!”? Niekoniecznie, prawda?

I to cholerne przywiązanie do tego, żeby ludzie nas lubili, ciągnie się za nami czasem przez całe życie i przez większość czasu przeszkadza. Bo przez próby bycia miłą dla kogoś innego nie spędzamy czasu tak, jak chcemy, nie dokonujemy wyborów takich, jak chcemy, nie jesteśmy tam, gdzie chcemy i nie robimy tego, co chcemy!

Nie chodzi o to, żeby być totalnym chamem i gburem.

Nie znoszę grubiańskich ludzi i omijam ich z daleka, bo gburowatość i chamstwo zarażają świat, a ja nie chcę zostać skażona. Jestem miła dla obcych osób, jestem miła dla ludzi w tramwaju i sklepie. Jestem miła z założenia. A przynajmniej tak o sobie myślę.

Ale w pewnych warunkach moje bycie miłą wyłącza się i pojawia się asertywność i walenie prawdą w oczy. Próbując wymienić te momenty, znalazłam następujące sytuacje:

Wiadomość na fejsie typu: „Popatrzę sobie na ten motywatorek, to może mi się od tego zachce”.

Zamorduję!

Wiadomość w skrzynce typu: „Hej, kupiłam Twój kurs i nie wiem, jak się zmobilizować do jego otwarcia”.

Kurwa!

Przekonanie, że po wykupieniu kursu zarządzania czasem świat się zmieni, a czas stanie rozciągliwy jak guma!

Zabijcie mnie!

Powiedzenie typu: „Kobieta nie powinna przeklinać”.

Co????

Frazesy, którymi mamy karmią swoje córki: „Musisz nauczyć się gotować, bo inaczej kto Cię będzie chciał?

Hę???

To wszystko powoduje, że gotuje się we mnie i mam ochotę przeklinać, na czym świat stoi. I – jak widzisz – właśnie to robię. W takich też chwilach zabieram się za pisanie podobnych tekstów, bo chcę Ci wykrzyczeć, że nie musisz być, kurwa, taka miła!

Masz prawo mieć SWOJE i tylko swoje marzenia i plany, które są inne, sprzeczne z całą resztą społeczeństwa. Masz prawo być sobą, bez względu na to, czy to podoba się sąsiadce, mężowi, teściowej! Masz prawo iść pod prąd! Masz prawo działać po swojemu!

A ludzie nie będą Cię za to lubić! I będą Cię przeklinać i wytykać palcami i pisać do Ciebie dziwne mejle! I oni też mają do tego prawo! Nie nasza sprawa, jak i na kogo marnują swój czas!

Ty nie marnuj go na bycie miłą!

Ps. Chyba w żadnym tekście nie użyłam takiej ilości wykrzykników.

Ps. 2. Powstał oddolny pomysł zrealizowania warsztatów pod tytułem „Jak nie być miłą”. Mnie się bardzo podoba. A Tobie?

Ps. 3. Jeśli chcesz to 10 czerwca o 21.00 możesz na żywo zobaczyć czy jestem miła czy nie. Prowadzę bowiem bezpłatny webinar o narzędziach i aplikacjach do zarządzania czasem. Na poprzednim pojawiło się 435 Kobiet i były BARDZO zadowolone. Chcesz być? To zapisz się TUTAJ

A jak u Ciebie wygląda kwestia bycia miłą?

Ola (Pani Swojego Czasu)

Pani Swojego Czasu