Ostatnio często zajmuję się mitologią. Dementowałam niedawno jak to jest z mitami w cukrzycy typu 1 (na którą, jak wiecie, choruje mój syn), a teraz wzięłam się za dementowanie mitów związanych z zarządzaniem czasem. Wyszło mi, że jest ich całkiem sporo.

Co Ty na taki pomysł, byśmy weszły w Nowy Rok z czystą kartką niezapisaną błędnymi przekonaniami związanymi z zarządzaniem czasem? Zdementujemy te plotki raz na zawsze po to, by organizować sobie czas i życie po swojemu – tak jak chcemy.

Działając według pewnych mitów, które bierzemy za pewnik, budujemy w sobie negatywne przyzwyczajenia i nawyki, które są w zasadzie niemożliwe do wyplenienia. Jedyne co można z nimi zrobić to zastąpić je nowymi.

To tak jak z nauką nowej umiejętności – gdy byłam młodą dziewczyną i uczyłam się wspinania skałkowego, to najgorszym „obciachem” w towarzystwie, w którym się obracałam, było pójść na kurs wspinaczki skałkowej,, bo tylko leszcze chodziły na taki kurs i na skałach zakładały kaski (buhahaha). Specjalnie piszę, że byłam młodą dziewczyną, bo ewidentnie byłam wtedy i młoda, i głupia. To, co mi zostało z tamtych czasów to zły nawyk zaginania palców na skale lub ścianie wspinaczkowej – nawyk, który mam do dzisiaj, choć nie wspinałam się już od lat.

Nie budujcie więc sobie złych nawyków i obalcie wszystkie mity związane z zarządzania czasem, które chodzą Wam po głowie. Mnie chodzą takie:

JEST JEDNA UNIWERSALNA METODA ZARZĄDZANIA CZASEM

Mit rozpowszechniony przez współczesne korporacje, które zawsze budują uniwersalne systemy do wszystkiego – system ocen, system motywacji, system wynagradzania i system zarządzania czasem. Pracując „od – do” zawsze i codziennie musisz pracować w jednym systemie czy to ci się podoba czy nie i (co gorsze) czy to jest dla Ciebie pomocne czy nie. W momencie, gdy zaczynasz zupełnie sama sterować swoją karierą zawodową zorientujesz się, że nie ma jednego idealnego systemu i jednej idealnej metody. Jest to raczej koszyk, z którego możesz sobie wybrać co chcesz, a pewne rzeczy wyrzucić bez wyrzutów sumienia. Oczywiście czasem jest tak, że jak pozbędziesz się jednej rzeczy, to inna nie będzie bez niej działać, ale to już inna para kaloszy.

W ZARZĄDZANIU CZASEM CHODZI O TO, BY MIEĆ WSZYSTKO ZAPLANOWANE, ZAPISANE I ZAPIĘTE NA OSTATNI GUZIK

Taaa. Pułapka, w którą wpada wiele kobiet, i która powoduje, że bez zaplanowanego dnia czujesz się co najmniej dziwnie. To taka sytuacja, w której zaburzony plan powoduje niepewność, chaos i frustrację. Są kobiety, które dążą do tego, by cały swój dzień, całe swoje życie i wszystkie swoje aktywności mieć zaplanowane. Tak się nie da!

Zaakceptujcie fakt, że wiele rzeczy w życiu nie da się zaplanować. Co ciekawe, przez długi okres czasu w swoim życiu, byłam przekonana, że jestem w stanie w 100% zapanować nad swoim życiem i zaplanować wszystko. Pierwszym sygnałem tego, że coś jest nie tak z tym założeniem był fakt, że zostałam mamą i moje dzieci za nic miały moje plany. Drugim sygnałem była choroba mojego syna, która spowodowała lawinę wydarzeń pobocznych (między innymi powstanie Pani Swojego Czasu), zupełnie nieplanowanych.

Życie jest pełne niespodzianek, czasem dobrych, czasem złych. Co nie oznacza, że trzeba dziecko wylewać razem z kąpielą i nie planować, bo a nuż wydarzy się coś, co nam ten plan zepsuje. Poza tym jak można nie planować robienia tego, co się kocha. Toż to sama przyjemność 🙂

W DOBRYM ZARZĄDZANIU CZASEM CHODZI O TO, BY ROBIĆ JAK NAJWIĘCEJ I JAK NAJSZYBCIEJ

O rany julek. Tego mitu nienawidzę z całego serca. O ten mit jestem najczęściej pytana i z jego powodu jestem najczęściej krytykowana. W moim odczuciu doskonałe zarządzanie czasem to zajmowanie się sprawami naprawdę ważnymi dla nas, odpuszczanie tych nieważnych i zdobycie dzięki temu sporej ilości czasu dla siebie i swojej rodziny (jeśli to akurat jest dla Ciebie ważne). Dzięki temu ma się czas na spokojne poczytanie książki, na leżenie do góry brzuchem i gapienie się w sufit, na swobodną zabawę z dziećmi. Ma się czas na to, bo pewne rzeczy NIE ZOSTAŁY ZROBIONE.

W zarządzaniu czasem nie chodzi o to, żeby zrobić wszystko, a potem paść trupem dosłownie lub w przenośni! Nie ma się co chwalić, że się zawaliło noc, że się siedziało do rana, żeby zdążyć ze wszystkim. Nie ma się co chwalić, że pracuje się 20 godzin dziennie. To nie jest zasługa Twojej pracowitości. To jest wina kiepskiej efektywności i złego ustalenia priorytetów.

UMIEJĘTNOŚĆ ZARZĄDZANIA CZASEM JEST WRODZONA – JAK JEJ NIE MAM TO JUŻ NIC Z TEGO

Skoro nie ma jednego uniwersalnego modelu na zarządzanie czasem to znaczy, że każda z nas może niejako radzić sobie tutaj po swojemu. Jednak ogromna ilość rzeczy w organizacji czasu to zwykłe umiejętności, których spokojnie można się nauczyć (na przykład na kursie online Pani Swojego Czasu).

Jasne, że na te umiejętności nakładają się nasze cechy charakteru; są osoby bardziej energiczne i niejako chaotyczne, a są osoby bardziej spokojne i uporządkowane. A są też takie, które są bardzo energiczne, a jednocześnie uporządkowane (to ja :)). W związku z tym umiejętności zarządzania czasem będą nieco inaczej adaptować do swoich cech charakteru i możliwości. Ale to nie znaczy, że nie mogą się tego nauczyć!

Wiem to na swoim przykładzie – nie dlatego, że kiedyś byłam niezorganizowaną osobą i nauczyłam się organizacji, lecz wręcz przeciwnie – byłam idealnie zorganizowaną osobą i terroryzowałam zarówno siebie, jak i wszystkich dokoła. Wydawało mi się, że to co zaplanowane zawsze musi być zrealizowane, planu zawsze trzeba się trzymać i za punkt honoru stawiałam sobie zrealizowanie wszystkiego z bardzo długiej listy zadań, bez względu na to, co musiałam z tego powodu poświęcić (sen, odpoczynek, czas z rodziną, czy własny rozwój). To było beznadziejne zarządzanie czasem!

Teraz wiem, że takie myślenie o planowaniu i zarządzaniu czasem to totalna bzdura.

PLANOWANIE OZNACZA BRAK SPONTANICZNOŚCI I KREATYWNOŚCI

Ciągle słyszę pytania o to, czy będąc zorganizowaną osobą, która lubi planować, mam jeszcze jakiekolwiek miejsce w swoim życiu na spontaniczność i kreatywność. Otóż chciałabym zdementować te plotki – pewnej spontaniczności w życiu mam aż za dużo, bo choroba Jaśka jest nieprzewidywalna, a w związku z tym nieprzewidywalne są również jego zachowania (gdy ma normalny poziom cukru zachowuje się „normalnie”, gdy ma wysoki poziom cukru to szaleje, gdy ma niski poziom cukru to jest marudny jak stado kóz)

Moje uwielbienie związane z planowaniem nie oznacza, że wycinam spontaniczność w pień i zabijam ją w sobie. Nie ma takiej opcji, żebym ją zabiła, bo mam na to zbyt dużo energii. Spytajcie kogoś, kto zna mnie osobiście czy zachowuję się spontanicznie, czy też moje zachowania są z góry zaplanowane (czy mogę prosić kogoś kto mnie zna o wypowiedzenie się pod artykułem? Dziękuję!)? Jest wiele obszarów w życiu, których zupełnie nie planujemy. Nie planujemy na przykład kariery naszych dzieci. Z pełną premedytacją nie inwestujemy w chłopaków i nie gonimy ich po tysiącach zajęć dodatkowych, lecz skupiamy się na tym, by mogli spędzać jak najwięcej czasu w rodzinie. Nie planujemy wakacji (w sensie gdzie się znajdziemy) bo lubimy to, co nieznane. I oczywiście nie planujemy sprzątania, bo nie sprzątamy 🙂

O innych rzeczach, których nie planujemy pisałam TUTAJ

A co do kreatywności to przyznam, że zupełnie nie wiem dlaczego planowanie kojarzy się z brakiem kreatywności? Czy może być coś bardziej kreatywnego niż zaplanowanie sobie sposobu, w jaki chcę zrealizować swoje plany? Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam kurs online Michała Szafrańskiego to przyszło mi do głowy, że też chciałabym taki kurs zrobić (choć oczywiście z innej tematyki). Myślicie, że wiedziałam jak się do tego zabrać? Myślicie, że wiedziałam ile czasu i pracy mi to zajmie? Oczywiście, że nie? Ale rozpisanie mojego celu i zaplanowanie go spowodowało, że zgodnie z moim planem kurs startuje 12 stycznia i jest dla Was od tego momentu dostępny. Gdybym tego nie zaplanowała, to do tej pory byłabym w fazie marzenia „Ale by było fajnie zrobić taki kurs online”

A jak kreatywnie planowałam ten kurs możecie zobaczyć TUTAJ

DO DOBREGO ZARZĄDZANIA CZASEM POTRZEBNY JEST ŁAD I HARMONIA WKOŁO

Na potrzeby obalenia tego mitu wygrzebałam cytat Einsteina, z którego zrobiłam najnowszy motywator Pani Swojego Czasu (do pobrania TUTAJ). Owszem są osoby, którym lepiej się myśli, pracuje i działa, gdy mają wokół idealny ład. Chwała im za to, że są tego świadome i dbają o ten ład, by podnosić jakość swojej pracy.

Ale jednocześnie warto pamiętać, że nie wszystkie tak mamy, że do pracy, zaangażowania i skupienia potrzebujemy porządku wkoło. Ja na przykład nie potrzebuję i doskonale wiem, że chęć do porządkowania przestrzeni bierze się u mnie z braku chęci do działania – najczęściej jest to dla mnie sygnałem, że z zadaniem, za które chcę się zabrać, jest coś nie tak – jest zbyt ambitne, zbyt nudne, nie jest moje i nie mam ochoty go realizować.

ZARZĄDZANIE CZASEM TO TAK NAPRAWDĘ INACZEJ NAZWANY PERFEKCJONIZM

Perfekcjonizm jest zmorą naszych czasów – nie dlatego, że jest powszechny, ale dlatego, że Kobiety mają tendencję do chwalenia się nim, choć to jeden z głównych złodziei naszych czasów. I na dodatek piszą jeszcze o tym w mniej więcej takim charakterze:

Wiem, że nie powinnam tak robić, ale nie umiem inaczej, bo jestem perfekcjonistką, więc dbam o to, by jakość tego, co robię była doskonała”.

Niby wszystkie wiemy, że perfekcjonizm jest zły, ale i tak się w nim doskonale odnajdujemy i chwalimy się nim wkoło. Zarządzanie czasem to rezygnacja z bycia doskonałą. Koniec i kropka.

ZARZĄDZANIE CZASEM TO BYCIE SAMOWYSTARCZALNĄ I POSIADANIE WSZYSTKIEGO POD KONTROLĄ

Kobiety uwielbiają być Zosiami Samosiami. Bo tylko wtedy można być męczennicą i zbolałym tonem obwieszczać światu ile to rzeczy zdołałyśmy zrobić w tym dniu, miesiącu, roku. Na moich konsultacjach Klientki często ode mnie oczekują tego, że dam im złotą radę i receptę na to, jak wszystko zrealizować samodzielnie w ciągu dnia. Zupełnie bez sensu – przeczytaj punkt pierwszy – nie chodzi o to, by się zaharować. Chodzi o to, by mieć więcej czasu na zadania i przyjemności dla Ciebie ważne. Wykorzystuj otoczenie, bliskich Ci ludzi, przyjaciół, grupy wsparcia. To nie jest oznaka słabości, tylko umiejętności budowania dojrzałych relacji opartych na zaufaniu i wsparciu.

O jakich mitach w zarządzaniu czasem jeszcze słyszałaś? Obalmy je razem!

Ola (Pani Swojego Czasu)

Pani Swojego Czasu