Nie, to nie będzie tekst o tym, jak ważne są noworoczne cele.

Prawda jest taka, że każdy, kto jest biegły w planowaniu i kto stale używa tego narzędzia, bo bez niego nie wyobraża sobie życia i biznesu, planuje… non stop. Nie chodzi o to, że planuje w każdej chwili życia; chodzi raczej o to, że planowanie jest procesem ciągłym.

Planowanie naprawdę nie polega na tym, żeby pewnego styczniowego poranka usiąść i zaplanować cały rok, a potem przez 365 dni to realizować. Bo plany będą się zmieniać – i nic w tym dziwnego. To normalne. Wie to każdy, kto z planowaniem jest za pan brat.

Zupełnie nie wyobrażam sobie, że swoje imperium mogłabym budować bez planowania.
Skąd miałabym wiedzieć, w którym kierunku iść, w którym się rozwijać, na co kłaść nacisk, czego mieć więcej, a czego mniej? I jeszcze Wam powiem, że nie znam ŻADNEGO poważnego biznesu, który działałby bez planowania!

Tymczasem większość ludzi… wciąż nie planuje. Rzadko robimy podsumowanie tego, co było.
Nie tylko roku, lecz także kwartału, półrocza, projektu czy ważnego okresu w naszym życiu.
A brak podsumowania oraz brak wynikającej z niego analizy powodują, że nawet jeśli chcemy coś zrealizować, nie wiemy, jak to zrobić! Nawet jeśli chcemy zaplanować kolejny okres – nie mamy wystarczającej ilości informacji. Nie wiemy, co się sprawdziło, co poszło nam dobrze, co warto kontynuować, a czego zaprzestać, co nowego wdrożyć, czego się nauczyć itp.

Oczywiście warto pamiętać, co stoi za tym mechanizmem. Czasami zwyczajna niewiedza, że tak powinno być, bo to bardziej efektywne, ale znacznie częściej przekonanie, że jeśli nie będę myśleć o tym, co zawaliłam, w jakich obszarach nie dałam rady, w jakich popłynęłam, to może zapomnę, a poczucie winy i wstydu, że mi się nie udało (podczas gdy wszyscy wokół osiągają sukcesy), minie albo nie będzie tak mocno gnębić!

I choć wydaje się nam, że w myślach sprytnie omijamy te niebezpieczne tereny, choć obiecujemy sobie, że już nigdy, przenigdy tak nie postąpimy i od teraz będziemy działać inaczej, to prawda jest taka, że jeśli nasz mózg nie ma jasno wytyczonej ścieżki i nowego planu działania (a nie ma, skoro nie przeanalizowałaś starego i nie wiesz, co w nim działała, co nie), to przy pierwszych pojawiających się trudnościach i zmęczeniu… pójdzie drogą, którą już zna, mimo że ta droga prowadzi donikąd.

Jeśli chcemy uniknąć podobnych problemów, warto przełknąć gorzką pigułkę tego, co było w przeszłości, co się zawaliło, co nam się nie udało, czego nie zrobiłyśmy – i wyciągnąć z tego wnioski. Oczywiście nie mam na myśli analizy TYLKO TEGO!!! Daleko mi do Matki Polki Cierpiącej zamartwiającej się myślą, że nic jej nie wychodzi! Wręcz przeciwnie – uważam, że budować warto na powodzeniach i na tym, co nam wyszło, mając na uwadze także momenty, w których poszło nam gorzej.

Jeśli chcesz dokonać analizy swoich dotychczasowych działań oraz sensownie wytyczyć cele na 2019 rok (bez postanowień noworocznych), zachęcam Cię do udziału w wyzwaniu #wymiatamzPSC. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.

Po dołączeniu do wyzwania dostaniesz 3 arkusze do pracy ze swoimi celami, które pomogą Ci przeanalizować cele w przeszłości, opisać wizję przyszłości i zgodnie z tą wizją ustalić cele na 2019 rok (takie, które nie będą postanowieniami, lecz celami do zrealizowania!!!).

A w trakcie wyzwania, które potrwa 3 dni, krok po kroku będę z Tobą pracować nad każdym arkuszem. Pokażę Ci, jak wyglądają moje arkusze, co i jak przeanalizowałam oraz co wyszło mi z tych analiz.