Jeśli czytasz Panią od jakiegoś czasu, lub jeśli znasz mnie osobiście to wiesz, że ciągle powtarzam jedno: KAŻDA Z NAS MOŻE ZOSTAĆ PANIĄ SWOJEGO CZASU! Bez względu na to, co robisz, kim jesteś, gdzie mieszkasz, czym się zajmujesz, czy masz dzieci, biznes, męża, hobby, czy cokolwiek innego – możesz wziąć czas w swoje ręce i zarządzać nim po swojemu.

Ale często zastanawiam się jak jeszcze bardziej mogę Cię do tego przekonać. I doszłam do wniosku, że najlepiej zrobią to uczestniczki mojego kursu “Zorganizuj się w 21 dni” – Kobiety, które na pewnym etapie swojego życia powiedziały, że już mają dość braku organizacji, bałaganu i chaosu. Postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizować się od nowa. To właśnie one napisały artykuł dla Ciebie. Bo moja droga Kobieto – zorganizuj się!

(To pierwsza część artykułu. Druga – wkrótce)

Joanna Czerska-Thomas

Joanna Czerska-Thomas

Joanna Czerska-Thomas

Ekspert w dziedzinie zintegrowanego marketingu. Właścicielka Agencji Reklamowej M4Bizz. Wierzy, że reklama jest dobra na wszystko. Kreatywnie, spontanicznie i indywidualnie podchodzi do pracy z klientami. Specjalistka PR oraz absolwentka Nowoczesnego Marketingu. Korektorka tekstów. Pasjami zaczytuje się w literaturze polskiej i zagranicznej. Otwarta na nowości, podróże i akcje społeczne. Członkini Stowarzyszenia Przedsiębiorców Kujaw i Pomorza oraz BNI. Współorganizuje comiesięczne spotkania Biznes dla Kobiet oraz Konferencję Charmsy Biznesu. Prywatnie żona i mama Huberta. Kot Prezes towarzyszy jej czasem w firmie, a Szyszka (pinczer średni) nie odstępuje jej na krok.


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Nie ma jednego najlepszego, sprawdzonego na sto procent sposobu! Dostępne są natomiast narzędzia do organizacji czasu, z których musimy wybrać te, które nam pasują. Bardzo przydatny okazał się kurs Oli – byłam w kompletnej rozsypce czasowej, bo brałam na siebie kolejne zobowiązania, nie zmieniając podejścia do organizacji czasu.
Zmiany zaczęłam od kursu. Chciałam, aby to był tylko mój czas i by nikt mi nie przeszkadzał. Musiałam zatem wstawać pół godziny wcześniej. Siadałam z herbatą do tabletu (oszczędność kilku minut podczas odpalania komputera) i to BYŁ mój czas!
Codziennie dowiadywałam się czegoś nowego. Pamiętam naprawdę ciężkie dni, ale było warto!
Prowadząc Agencję Marketingową świetnie idzie mi układanie harmonogramu działań moich klientów. Dzisiaj robię to jeszcze lepiej, bo wiem, że dobre planowanie przynosi wymierne korzyści!

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

Nie lubię czekać na efekty. I nie musiałam! Na początku podekscytowanie czymś nowym; czymś, co ma służyć mojemu rozwojowi, było tak wielkie, że chciałam wyprzedzać program i robić kilka odcinków dziennie. Jednak Ola doskonale wie, co robi. Dawkuje informacje, wplata dni podsumowań, by dzień po dniu zdobywać kolejne szczyty zarządzania czasem.
Ola to idealna planerka. Jej miłość do planowania przelewa się na innych.
Ale nie było tak słodko! O nie! Bywały chwile trudne, momenty zwątpienia i opuszczania nagrania, ale dzięki temu, że miałam cel, szybko wróciłam do życia. Nie, nie zapomniałam tamtych chwil, a harmonogram zajęć i moich obowiązków pozwolił mi oderwać myśli przykrych doświadczeń.

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Nadeszło nowe! Planuję coraz śmielej, a jednocześnie z większą rozwagą. Prowadzę firmę, należę do dwóch organizacjach biznesowych, współorganizuję spotkania dla kobiet, a do tego pojawił się w naszej rodzinie nowy domownik.
Niesamowite jest to, że małe zmiany, małe kroki, uczynione pod okiem eksperta, mają moc kroków milowych.
Może masz pokusę, by sama wziąć się za organizację swojego czasu, naukę biegania czy ułożenie diety lub treningu? Ja już wiem, że ekspert zdziała cuda. Oczywiście tylko wówczas, kiedy to nam się chce i kiedy jesteśmy gotowe do działania.
Wczoraj ponownie zaczęłam kurs „Zorganizuj się w 21 dni” (bo dostajesz go na zawsze). Sięgnęłam po niego, bo chcę wydusić z życia jeszcze więcej.

 

Dominika Dzikowska

Dominika Dzikowska

Dominika Dzikowska

Fotografka, artystka, animatorka kultury. W Studio Miłość oferuje zdjęcia rodzinne na luzie i sesje wizerunkowe dla kreatywnych biznesów. Stawia na naturalność i autentyczność. Współpracuje z ludźmi, którzy chcą pięknie i z odwagą opowiedzieć o tym, kim są naprawdę.

 

 

 

 

 


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Moje główne narzędzie to codzienna lista zadań – nawyk, nad którym pracowałam podczas kursu. Mam mały notes, noszę go w torebce. Jeden dzień to jedna strona; wypisuję na niej 2-3 najważniejsze zadania. Takie podejście oszczędza mój czas, który wcześniej traciłam na rozmyślania w stylu: „Och, w co by tu dzisiaj ręce włożyć, tyle tego jest…”.
Pilnuję, żeby przynajmniej jedna rzecz na liście była „moja”, czyli związana z moim pomysłem, z moim dedlajnem. Kiedyś zaczynałam dzień od spraw dla kogoś, swoje odkładając na później, bo przecież „nic się nie stanie, jeśli zrobię to za tydzień – nikt nie będzie miał pretensji”. Paradoksalnie – zadania dla innych są łatwiejsze do wykonania pod względem emocjonalnym. Własne projekty wiążą się z ryzykiem, ze strachem, z niepewnością; ich wykonywanie budzi wewnętrzny opór, stąd pokusa uciekania w bieżące maile i inne stosunkowo nieważne zadania. Dlatego codziennie staram się robić przynajmniej jedno zadanie, które popycha moje sprawy do przodu, choć wymaga to potężnego zebrania się w sobie i odwagi.

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

Kurs jest bardzo naładowany treścią. Ilość materiału i zmian do wdrożenia są naprawdę duże. Od początku założyłam, że skupię się na jednej, dwóch rzeczach. Zaczęłam od dobrego początku dnia i spisywania codziennej listy zadań – to moje najmocniej wyćwiczone nowe nawyki. Mam też listę zadań pierdołowatych, do której powinnam zajrzeć i wreszcie coś odhaczyć 😉
Nad kursem pracuję do dziś. Co jakiś czas odpalam główny panel, wybieram jedną z lekcji i przez kolejne dni przerabiam temat, dostosowując metody Oli do siebie i budując nowe nawyki. Miewam okresy chaosu, kiedy wszystko robię źle i czuję, że nie ogarniam, ale przynajmniej wiem, co zrobić, żeby znowu wyjść na prostą.

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Zacznij od jednej rzeczy; od czegoś, co będzie łatwe. Może to być wieczorny nawyk spisywania rzeczy do zrobienia na jutro, albo przygotowanie torebki, żeby rano nie szukać kluczy w popłochu. Nic tak nie nakręca do pozytywnych zmian, jak małe sukcesy!
Zachęcam też, by przyjrzeć się swoim wewnętrznym konfliktom, bo często to one sprawiają, że nie potrafimy się zorganizować. „Chciałabym, a boję się” – znasz to uczucie? Z tego powodu działałam dotąd na pół gwizdka, w chaosie, bez planu. Teraz wiem, czego się boję i dlaczego – i świadomie mogę z tym pracować. Moja lista zadań coraz częściej bywa odhaczana w całości, a ja jestem bardzo z siebie dumna.

Ela Hübner

Ela Hübner

Ela Hübner

Kobieta w „pewnym wieku”, która uważa, że na szczęście i zmiany w życiu nigdy nie jest za późno. W 2015 podjęła nowe wyzwanie i uczy się prowadzić bloga oraz „fanpejcz” dla dojrzałych kobiet. Chce dzielić się swoją filozofią życiową i zachęcać pięćdziesiątki+++ do aktywności, wzięcia spraw w swoje ręce i zadbania o to, aby ta „trzecia zmiana” była dla nich jak najlepsza!

 

 

 

 


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Uważam, że kurs „Zorganizuj się w 21 dni” został bardzo dobrze przemyślany i opracowany, i że porusza ważne tematy w przystępny sposób, w formie przyjaznej i dla oka, i dla mózgu. Hasło „Zorganizuj się, kobieto!” traktuję nieustannie jako osobiste wyzwanie.

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

Dla mnie najlepszym sposobem na organizację czasu są listy zadań oraz robienie porządku na biurku i w papierach (najlepiej raz w tygodniu, minimalnie raz na miesiąc). Mam wolny zawód i biuro w domu, także dla mnie szczególnie ważne jest, by nie pogubić się w chaosie i mieć jasność, jakie zadania stoją przede mną.
Dzięki kursowi odkryłam kilka prostych, niby oczywistych trików i przekonałam się, że ich stosowanie naprawdę procentuje! Na przykład spisywanie wieczorem listy zadań na dzień następny (i tylko na dzień następny!). PATRZENIE na konkrety zapisane na kartce stymulowało mój mózg do działania. Ciekawe było też uświadomienie sobie, jak duże znaczenie mają ustalanie priorytetów i selekcja/rezygnacja z „za dużo naraz”, czyli realizm zadaniowy. Pracę z blokami cały czas ćwiczę 😉

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Zdecydowanie polecam te narzędzia, które one same uznają za pomocne w ich sytuacji i które będą dopasowane do ich osobowości. Ważne jest także ćwiczenie charakteru, determinacja w pokonywaniu starych nawyków i wyrabianiu w sobie nowych oraz asertywność w dążeniu do dbania o własny czas, tzn. znajdowaniu równowagi w zaspakajaniu potrzeb i innych osób, i własnych.
Kobiety mają skłonność do zaniedbywania czegoś swojego na rzecz „poświęcania czasu i energii” na rzecz innych.  Najpierw rodzina, przyjaciele, znajomi, dom, a dopiero gdzieś na szarym końcu ja i moje sprawy. Trudno powiedzieć „nie”, kiedy chce się być życzliwą i pomagać innym, ale przecież trzeba też nauczyć się stawiać swoje priorytety we właściwej hierarchii.

Ewa Arendarczyk

Ewa Arendarczyk

Ewa Arendarczyk

Ekspert do spraw płodności, nauczyciel metody podwójnego sprawdzenia, członek Stowarzyszenia Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny. Prowadzi projekt edukacyjny Laboratorium Więzi. Uczy kobiety rozpoznawać, samodzielnie lub przy pomocy komputera cyklu, wskaźniki płodności, by mogły one uniezależnić się od środków hormonalnych i prezerwatyw. Pomaga przebudować relację w związku, tak by czuły się akceptowane jako kobiety, poprawiła się komunikacja, a partnerzy mogli nauczyć się wyrażać miłość na wiele różnych sposobów, nie tylko tych związanych z seksualnością. Prywatnie żona i mama Małgorzaty i Agnieszki. Lubi jazdę na rowerze, bieganie i czekoladę z orzechami.

 

 

 

 

 

 


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Wiele razy brałam się za organizację swojej pracy i napotykałam na przeszkodę, której nie byłam w stanie zdiagnozować. Żadna książka, żaden system notatek nie były w stanie pomóc mi w usystematyzowaniu rzeczywistości. Owszem, pracowałam dużo, powiedziałabym byłam ciągle zajęta. Przejmowałam się wieloma sprawami. Starałam się pracować więcej i szybciej, ale w pewnym momencie mój system padał, bo organizm domagał się odpoczynku. Moje perfekcyjne JA było sfrustrowane, niezadowolone i miało poczucie klęski.

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

W połowie czerwca rozpoczęłam kurs „Zorganizuj się w 21 dni”. To, co dla mnie okazało się najbardziej przydatne, to ustalanie priorytetów. To był klucz, który otworzył drogę do poradzenia sobie z moim perfekcjonizmem! Ustalenie, co dla mnie jest najważniejsze dziś, w tym tygodniu i w najbliższym czasie, jest sprawą newralgiczną. Wiedziałam, czym powinnam się zająć, co posunie mnie do przodu, a co mogę odpuścić.
Po upływie miesiąca mogę zobaczyć, czego nowego dokonałam. Mam satysfakcję i czuję, że jestem osobą sprawczą. Ustalanie swoich celów, rozpisywanie ich na tygodnie, a potem na poszczególne dni dają mi poczucie spokoju. Robię to, co chcę i jestem na właściwej drodze, choć wciąż największym problemem dla mnie są przerwy – mam, niestety, tendencję do przeciągania czasu pracy.

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Praca nad eliminacją zbędnych szczegółów, zmiana sposobu myślenia o tym, co powinno być zrobione, nieustanny powrót do monotaskingu, pracy blokami i pozwalanie sobie na odpoczynek, to elementy dla mnie najtrudniejsze. Przed poznaniem metod zarządzania sobą w czasie uważałam, że pracuję za mało. Teraz jestem przekonana, że pracuję za dużo. Cieszę się, że mam już gotowe rozwiązanie dotyczące organizacji czasu, które umożliwia mi i pracę na etacie i wykonywanie codziennych, zwykłych obowiązków.
Jestem ogromną fanką Oli. Jej energia, życzliwość, ciepło i wiedza merytoryczna pomogły mi spojrzeć w nowy sposób na moje życie. Nauczyłam się tworzyć tabele, w których wypisuję swoje priorytety. Nie przypuszczałam, że kluczowe znaczenie ma odpuszczanie; pozwolenie sobie wreszcie na luz to konieczność, aby w późniejszym czasie pracować efektywnie. Kiedyś, gdy udoskonalałam organizację, zaczynałam od szczegółów, w rezultacie na sprawy najważniejsze zostawało niewiele czasu. Przemyślenie i wdrożenie w codzienność rad Oli powoduje, że wychodzi się z chaosu. Wynikiem tego procesu jest satysfakcja z życia i spokojny, zrelaksowany umysł.

Anna Wolska-de Keijzer

Anna Wolska

Anna Wolska


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Moja ogólna recepta na organizację praktycznie w każdej dziedzinie życia opiera się na czterech filarach: likwidacji chaosu (pozbyciu się rozpraszaczy), planowaniu i dyscyplinie (określeniu swoich celów/priorytetów i trzymaniu się ich), weryfikacji i kontroli, czy to, co robię, sprawdza się i przybliża mnie do tego, co chcę osiągnąć, oraz dbaniu o siebie i o dobre relacje z innymi (nie jesteśmy robotami, czasem trzeba odpuścić, a czasem nauczyć się skutecznego komunikowania z otoczeniem).
Planowanie odbywa się u mnie od ogółu do szczegółu. Używam do tego różnych narzędzi:
Google Calendar (spotkania, wydarzenia, deadliny nie do przesunięcia), Evernote (inspirujące artykuły, przepisy, linki, plany, pomysły), One note (zapewnia mi lepsze skupienie podczas pisania), Nozbe (testuję pod wpływem webinaru Oli 🙂 oraz planera-terminarza książkowego (w moim przypadku najlepiej sprawdza się cały widok tygodnia, w którym zapisuję listę zadań; tak, wiem – PSC jest temu przeciwna ;-)).

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

W teorii zawsze byłam świetna i nauka nigdy nie sprawiała mi trudności (chłonę wiedzę jak gąbka :)) Przerabiając większość lekcji, myślałam sobie: „Przecież ja to wiem, to takie oczywiste, więc dlaczego, do cholery, tego nie robię?”. Kurs podsumował moją wiedzę i otworzył oczy na kilka istotnych dla mnie spraw. Przypomniał mi o mnie samej i o tym, że powinnam dbać także o siebie, o czym często my, kobiety (szczególnie matki) – zapominamy. Spodobały mi się dobre nawyki początku i końca dnia – kilka małych zmian i człowiek od razu staje się szczęśliwszy. Jest kilka rzeczy, z którymi zmagam się jeszcze do dzisiaj – perfekcjonizm i odpuszczanie, nabrałam jednak do wszystkiego dystansu i przestałam się tak przejmować.

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Każda zmiana wymaga czasu. Nie narzucaj sobie za dużo na raz, bo łatwo się zniechęcisz. Metoda małych kroków naprawdę bywa skuteczna. Osiągnięcie wprawy w zorganizowaniu swojego czasu nie jest trudne, zwłaszcza wobec tylu dostępnych różnorodnych narzędzi, technik i sposobów. Wystarczy je przetestować i znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie. Trzeba jednak pamiętać, że zmiana nawyków i zasad organizacji wymaga czegoś więcej niż przeczytania porad czy udziału w kursie – wszystko zaczyna się w naszej głowie. Potrzebne jest odpowiednie podejście, a przede wszystkim znalezienie własnego guzika motywacyjnego. Musisz nauczyć się wybierać pomiędzy tym, czego chcesz teraz, a tym, czego chcesz bardziej.

Ewa Tyralik

Ewa Tyralik

Ewa Tyralik

Ewa Tyralik – jestem bogata (rozwojowy projekt dla kobiet, które chcą tworzyć zdrowe relacje z pieniędzmi)

 

 

 

 

 

 


Jaki jest według Ciebie najlepszy sposób na organizację?

Moim najlepszym sposobem jest posiadanie zarówno „dużego planu”, który przypomina, po co to robię, i konkretyzuje marzenia w najważniejszych dla mnie obszarach życia, jak i małych, codziennych planów-zadań spisanych na kartce. Bardzo zainspirowały mnie Twoje rady, aby na początku dnia „łykać żabę”, czyli robić to, co najbardziej odstrasza, przeraża, oraz aby dzielić dzień na bloki tematyczne – takie podejście trzyma mnie w ryzach, ale i daje poczucie wolności. Żaba łyknięta – poczucie mocy zapewnione. Bloki z kolei pozwalają mi bawić się tym, co jest do zrobienia, wpasować w rytm dnia, dzięki czemu nie skaczę z zadania na zadanie. Dobrze robi mi również sporządzanie listy na następny dzień – to, co mam w planach, nie plącze mi się po głowie, a ja mogę spokojnie spać.

Jak przebiegała u Ciebie nauka organizacji?

Z niektórymi tematami łatwiej, z niektórymi gorzej, bo część swoich nawyków lub przyzwyczajeń musiałam odpuścić. Lubiłam słuchać Twoich podcastów, ciekawiły mnie zadania i podobały mi się materiały towarzyszące, a zawarte wskazówki od razu wcielałam pomysły w życie. I działało! Zainspirowałam nawet swoją nastoletnią córkę, a to prawdziwa rekomendacja! 😉

Co poleciłabyś Kobietom, które chciałyby się zorganizować?

Poleciłabym Twój kurs z zarządzania sobą w czasie. Nie żartuję. Był dla mnie i inspiracją, i możliwością spojrzenia na proces organizacji z lotu ptaka, i skrzynką pełną narzędzi. Poleciłabym też danie sobie prawa do bycia dobrze zorganizowaną i zastanowienie się, jakie nieuświadomione korzyści stoją za brakiem organizacji. Bo to, że chaos utrudnia życie – wiemy. Kiedy uświadomiłam sobie, co daje mi mój chaos – poszło łatwo. Odkryłam swoje przekonanie, że planowanie jest nudne, zabija spontaniczność i wolność, tymczasem to chaos mnie dobijał, bo czułam się przeciążona, zagoniona i zaszczuta nadmiarem zadań. Poleciłabym również pamiętanie, że mniej znaczy więcej. Naprawdę.

Każda z tych Kobiet  była uczestniczką I edycji kursu „Zorganizuj się w 21 dni”.

Sprawdź, co możesz zyskać, biorąc udział w kursie, który wkrótce rusza w odsłonie jeszcze bardziej dopasowanej do Twoich potrzeb.