Monika – #GangPSC

Już w poniedziałek 11 stycznia ruszy sprzedaż najnowszej #kursoksiążki Oli Budzyńskiej – „Zorganizuj się w 21 dni”. Przeznaczona jest ona dla każdego, kto chce jeszcze lepiej planować i organizować się tak, żeby mieć czas na wszystko, co ważne.

Nowa #kursoksiążka Pani Swojego Czasu to baza wiedzy, która pomoże Ci opanować chaos, skończyć z odkładaniem i planować czas po swojemu. Całość składa się z 21 zagadnień – od motywacji, przez perfekcjonizm i cele, po narzędzia – i jest absolutną podstawą, którą powinnaś znać, jeśli chcesz przestać nie mieć czasu.

Nie napiszę, że planowanie czasu nigdy nie było prostsze. „Zorganizuj się w 21 dni” to połączenie książki i kursu – nie wystarczy, że ją przeczytasz. Żeby zauważyć efekty, musisz z nią pracować. Wiesz, że nie ma zmian bez zmian, prawda? Gwarantuję Ci, że warto poświęcić czas na zorganizowanie się na początku roku – efekty będziesz widziała nie tylko w kolejnych miesiącach, ale dużo, dużo dłużej!  

Na samym dole znajdziesz formularz zapisu, który umożliwi Ci pobranie pierwszego rozdziału książki. Teraz mam dla Ciebie jego fragment.


DZIEŃ 1
TY I CZAS

Każda z nas ma jakieś podejście do czasu. Często zdarza się tak, że zupełnie sobie tego nie uświadamiamy.

Są kobiety, które non stop myślą o czasie. Zawsze w pogotowiu mają zegarek lub (częściej) telefon komórkowy, aby móc zerknąć i sprawdzić, ile czasu minęło i co jeszcze można zrobić. Są kobiety wiecznie w niedoczasie, które nie znają innego sposobu funkcjonowania, tym bardziej że od małego słyszą, że ciągle się spóźniają i są „totalnie niezorganizowane”. Jakimś cudem zawsze wyjdą z domu zbyt późno i to właśnie one nigdy nie zdążą na tramwaj. Są kobiety, które uważają, że artystyczny nieład i chaos powinny obowiązywać również w obszarze zadań i obowiązków, dlatego nie przejmują się tym, że czasem o czymś zapomną, czegoś nie zrobią lub gdzieś się spóźnią. Z reguły są przekonane, że skoro coś aktualnie nie wpadło im do głowy, to najwyraźniej tak miało być. Są kobiety, które namiętnie planują i poświęcają temu każdą wolną chwilę. Mają tysiące notesów, planerów, dzienników i kalendarzy. Planują czas wolny, wakacje, pracę, rozwój osobisty, życie zawodowe, wspinaczkę po szczeblach kariery, ilość wypitej wody, odbyte treningi oraz pozytywne myśli, które przemknęły im przez głowę.

Ale są też kobiety, które najbardziej na świecie boją się utraty spontaniczności, ponieważ najwyżej w swoim życiu cenią elastyczność i swobodę działania.

Planowanie zadań i odhaczanie ich na liście wydaje im się gwałtem na ich naturze, więc, oczywiście, nigdy tego nie robią.

Są kobiety, których kalendarze i listy zadań pękają w szwach, ale są też takie, które w życiu niczego nie zaplanowały.

Jakim typem Ty jesteś? Czy uważasz, że to dobrze, czy źle? Jak sądzisz, która z opisanych wyżej kobiet najwłaściwiej podchodzi do zarządzania czasem? Która z nich będzie najlepiej realizować swoje zadania i cele w życiu? Która z nich będzie najbardziej szczęśliwa?

Jeśli myślisz, że odpowiem: „Ta, która planuje wszystkie swoje zadania i z uporem dąży do celu”, to się mylisz. Nie każda z nas musi planować, podobnie jak nie dla każdej prowadzenie listy zadań w kalendarzu jest sposobem na szczęśliwe życie. Uważam, że własne życie powinnyśmy przeżyć tak, jak chcemy. I w zależności od naszych oczekiwań i tego, jak chcemy przeżyć życie, dobierać sposoby i narzędzia.

Chciałabym, żebyś była świadoma jednej rzeczy: to, jak patrzysz na czas, i to, jakie masz do niego podejście, będzie wpływało na sposób, w jaki działasz.

Wyobraźmy sobie, że idziesz przez świat z przekonaniem: „Jestem taka chaotyczna…!” Budzisz się z nim i kładziesz się spać. Wybiegając rano z domu i w pędzie łapiąc jakieś notatki, dokumenty i zapominając połowy ważnych rzeczy, myślisz sobie: „O rany, ale jestem chaotyczna!” Zaczynając prowadzić ważne spotkanie i szukając w stresie pliku w komputerze, z nerwowym uśmiechem mówisz osobom zebranym na sali: „Proszę wybaczyć, trochę chaotyczna jestem”.

To zdanie staje się Twoją bronią, tarczą ochronną i Twoim usprawiedliwieniem. Powoduje, że przestajesz oczekiwać czegokolwiek od siebie, a innym mówisz: „Nie oczekujcie ode mnie zbyt dużo”. Wiadomo, że i tak skończy się chaosem, bo „ja taka chaotyczna jestem…!”.

Jeśli próbujesz uczyć się nowych, bardziej uporządkowanych zachowań, ale Ci nie wychodzi (co na początku jest normalne), zaczynasz usprawiedliwiać siebie i podkopywać to, co już osiągnęłaś. „No, ale ja taka chaotyczna jestem…!” — mówisz. Jeśli nie zmienisz swojego myślenia o czasie, nic się nie zmieni w obszarze działania.

Zmiana, Moja Kochana, zaczyna się w Twojej głowie. Zacznijmy ją więc od tego, że wyrzucisz z niej pewne mity i dziwne przekonania na temat czasu i jego organizacji, aby wystartować z czystym kontem.

Dziennik Wieloletni

Mity na temat zarządzania czasem

MIT NR 1

Istnieje jedna uniwersalna metoda zarządzania czasem

Taki złoty środek. Mit bardzo rozpowszechniony wśród kobiet, które proszą o podanie złotego środka, aby pomógł im się zorganizować. Oczywiście jasne jest, że jedna i uniwersalna metoda (czyli ta sama bez względu na to, czy masz lat 20, czy 50, oraz czy jesteś singielką, mężatką czy matką) koniecznie musi być szybka, skuteczna i bezbolesna. I dodatkowo powinna rozpoczynać się od słów: „Trzy kroki do…”, „Pięć sposobów na…”.

Dlaczego istnieje zapotrzebowanie na takie metody? Jak to dlaczego? Bo przecież nie mamy czasu na długą pracę nad sobą! Nie mamy czasu na analizowanie swoich zachowań. Tyle jest spraw do załatwienia, zobaczenia i zorganizowania, że poświęcenie czasu na zastanowienie się nad tym, co jest dla mnie dobre, wydaje się jego stratą!

Mam złą wiadomość: uniwersalna metoda nie istnieje.

MIT NR 2

Można zarządzać czasem w taki sposób, aby mieć czas na wszystko

Panuje przekonanie, że zorganizowana kobieta potrafi w harmonogram swojego dnia wcisnąć wszystkie zadania, obowiązki, przyjemności, czas dla siebie i dla innych. Dodatkowo niczemu ani nikomu nie odmawia i stale się przy tym uśmiecha.

Ten mit jest dla mnie najciekawszy. Zwróć uwagę, że nie istnieje on praktycznie w żadnym innym obszarze naszego życia! Jakimś cudem jest dla Ciebie oczywiste, że masz jednego męża (przynajmniej w naszej kulturze) i mieszkasz w jednym miejscu. Jest też dla nas oczywiste, że podczas gotowania wybieramy składniki i nie uważamy wszystkich za równie istotne. A jednak nie wiedzieć dlaczego, jeśli chodzi o zadania, to najczęściej wydaje się nam, że wszystkie są ważne i — co gorsza — wszystkie są równie ważne, co paradoksalnie powoduje, że żadnemu z nich nie poświęcamy ani swojego czasu, ani swojej uwagi, bo skoro brakuje nam umiejętności decydowania o ich hierarchii, siedzimy i wgapiamy się w nie (lub rozmyślamy o nich), zamiast się zabrać do ich realizacji.

Jest to złudzenie, którego powinnaś się pozbyć. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej się zorganizujesz. Proste.

MIT NR 3

Chodzi o to, aby robić jak najwięcej i jak najszybciej

Gdy pytam kobiety o to, co uważają za dobre zarządzanie sobą w czasie, często słyszę, że dobrze zarządza się czasem, gdy jest się ciągle zajętą i robi się dużo.

W dzisiejszych czasach bycie zajętą jest w cenie, choć niekiedy to, czym się zajmujesz, nie ma większego znaczenia. Jeśli nie chcesz się z kimś spotkać, najlepiej jest powiedzieć: „Nie mogę, jestem bardzo zajęta”, bo to brzmi jak dobre uzasadnienie. Nie wypada przecież przyznać: „Niczego nie robię. Odpoczywam, bo miałam to w planie”.

Szczególnie wyraźne staje się to w korporacjach. Nie możesz pokazać, że dzięki byciu efektywną obowiązki przewidziane na osiem godzin wykonałaś w sześć. Trzeba stwarzać pozory, że pracujesz ciężko przez bitą ósemkę. Co więcej — często zajmowanie się pracą przez mniejszą liczbę godzin (jak ja to na przykład robię) bywa traktowane jak lenistwo, a nie dobre zarządzanie czasem.

Bycie pracowitym jest dla wielu osób synonimem „bycia zajętym”, a to przecież nie to samo! Możesz być doskonała w zarządzaniu swoim czasem i pracować osiem godzin w ciągu dnia, a inna kobieta będzie równie doskonała, choć pracuje tylko dwie godziny dziennie!

W dobrym zarządzaniu czasem nie chodzi o to, jak długo się pracuje, lecz o to, czy sensownie się działa (bo przecież w ogóle nie trzeba pracować! Sensowne zarządzanie czasem to także planowanie relaksu i wypoczynku).

Jeśli chcesz przeczytać pierwszy rozdział książki Oli w całości, zapisz się i otrzymaj link do pobrania.

„Zorganizuj się w 21 dni” to trzecia już #kursoksiążka Pani Swojego Czasu. Dwie poprzednie cieszą się niesłabnącym powodzeniem i pomogły już tysiącom czytelniczek! #Kursoksiążka „Cele i planowanie” ułatwia znalezienie, zaplanowanie, a w końcu zrealizowanie celów. Z kolei #kursoksiążka „Asertywność i pewność siebie” to narzędzie do pracy nad przekonaniami, asertywnym odmawianiem i budowaniem poczucia własnej wartości. Jeśli pracowałaś już z którąś z nich, wiesz, że najnowsza też Cię nie zawiedzie. Jeśli natomiast nie znasz jeszcze żadnej #kursoksiążki Oli, „Zorganizuj się w 21 dni” będzie idealna na początek. Możesz też kupić wszystkie trzy #kursoksiążki w zestawie.

Interesuje Cię organizacja życia z dziećmi? Przeczytaj fragment książki „Dzieci i czas”.